Kochana Żyrafo! Mam nadzieję, że powody dla których jeszcze się nie ujawniłaś są z tych pozytywnych. Jesteś szczęśliwa, Grzyb jest szczęśliwy i po prostu jeszcze nie zainstalowałaś się na nowym miejscu. modlę się, żeby tak właśnie było. U mnie natomiast katastrofa goni katastrofę i jestem jak rzucany na wietrze kłąb złych przeczuć. Miałam w ostatnich tygodniach cholernie dużo niemiłych przeżyć i wciąz jeszcze zła passa mnie nie odstąpiła.
A było mniej więcej tak:
- zaczęło się od tego, że wzięłam do interesu swoją bliska koleżankę, której na prawdę ufałam. Łatwo przewidzieć co się stało: koleżanka próbowała mnie oszukać i wygryźć z interesu, nie dałam się. W konsekwencji koleżanka podłożyła mi świnie u gospodarza stajni i w trybie nagłym musiałam się wynieść wraz z całym majdanem z powrotem do Borsuk.
- potem jakaś szurnięta laska uwzięła się, żeby rozbić mi małżeństwo i zaczęła wypisywać do mnie smsy z gadu gadu o zatrważającej treści jak się domyślasz dotyczącej mojego męża. Na szczęście sprawa szybko się rozwikłała, mąż dopadł laskę i nieźle ją postraszył ale wiesz...po czymś takim człowiek robi się czujny.
Potem było jeszce kilka upierdliwosci dnia codziennego i tak zwane echo po wybuchu co totalnie wpędziło mnie do grobu. I tak im więcej się staram tym gorzej dla mnie a widoki na przyszłośc raczej odległe.
Dawaj mi znać co u Ciebie jak tylko będziesz mogła.