piątek, 29 sierpnia 2008

Podwodna kuchnia dla Dustiego!!!




I jeszcze Ci kochana Oceaniczna lazienke dorzuce... Tez Yerka...



Z miloscia i tesknota... Zyrafa Twa...

Jeju Yerka!!!!



Żyrafa, rozwiązałaś nurtujący mnie od prawieków problem związany z Yerką.
Otóż sprzedawano u nas niegdyś karty telefoniczne z fragmentami jego obrazów, które można sobie było układać jak puzzle z tych kart właśnie. Ja miałam tylko jeden element (od mirona) ale wystarczyło, żebym padła z zachwytu nad tym jednym kawałeczkiem.
Kocham malarstwo a takie to już szczególnie. Tu na miejscu kibicuję Sentowskiemu, którego obraz pod tytułem "Andersen" dołączam.
Ale wracając do Yerki właśnie, miałam tą jedną kartę z fragmentem obrazu- i mam do dzisiaj i marzyłam by po pierwsze dowiedzieć się kto ten obraz popełnił a po drugie jak on wygląda w całości. Na moim fragmencie był kawałek takiej jakby kuchni pod wodą, był podwodny piec kaflowy, na nim garnki i czajnik z których zamiast pary ulatywały bąbelki a obok na kuchni siedział kot, który zamiast ogona miał długa płetwę i na grzbiecie też miał płetwę. Cała kuchnia była usmarowana glonami tak jakby wykipiały z garnków. Było tam jeszcze mnóstwo takich fajnych rzeczy- znasz może ten obraz?
Jak wspomniałaś nazwisko malarza, to przypomniałam sobie, ze widniało ono na mojej karcie telefonicznej ale nie wiedziałam co oznacza.

czwartek, 28 sierpnia 2008

I znow sie poryczalam!!!

Wlasnie mi sie przypomnialo jak mnie Podracki (cham i zboczeniec!) probowal zbalamucic (cham i zboczeniec!) na lawce w porze nocnej bo mu z Toba Dusti nie wyszlo!!!

Oj macki to on mial!!!

Ciekawe tak na wiase mowiac, czy go wyleczyli z tej schizofrenii, czy co on tam mial (bo cos mial na pewno!)...

Niech go tak nagla galopujaca sraczka zlapie w miejscu publicznym bez dostepu do toalet!!!

Poryczalam sie ze smiechu!!!!!

A moje dwa obiekty do trenowania sie na mnie dziwnie patrza...





Pamietam, pamietam Dusti... Tylko co do tych stringow...





Tak szczerze powiedziawszy to Lulliemu chyba juz tak zostalo z tym patrzeniem na czubek tylko sie juz nie trzesie!!!!! ;0) ;0) ;0) ;0) I znow sie poryczalam ze smiechu! Lulli! Jak to czytasz to daj cynk z tymi szlugami u Ciebie he, he!!!





A na dobry koniec to Wam dziewoje moje szczele obrazek!



Obrazek jest do kupienia za jedyne 1.800 zl polskich. Wykonany zostal przez naszego rodaka Jacka Yerke (www.yerkaland.com), w ktorego tworczosci sie wlasnie zakochalam! Akurat ten obrazeczek zostal nazwany @Wiosna w parafii@.

O tak tak- geriavit farmaton

My to jak dwa stare ropuchy- ropuchy- łopuchy. Ja też to wszystko pamiętam, i pana Płonkę i Małego co miał małego i te lesbijskie nasze występy zwłaszcza. wetlina była już pózniej, to jakby oddzielny rozdział ale też niczego sobie pobłądziliśmy (dosłownie i w przenośni). ciekawa jestem czy pamiętasz:

- Grzegorza co go siłą trzeba było do łoża (tego z egzemą)
- o rowie mariańskim nie wspominam- pamiętasz na pewno
- te zdjęcia w stringach które ktoś ci robił- ładne one były
- pana Podrackiego co miał obleśne macki
- i to jak Luli palił fajki gapiąc się na czubek podczas zaciągania.
- a może to jak zastanawiałyśmy się u mnie w kuchni ile seksualnych ekscesów wytrzymają moje taborety
posikać się można.
A styl drumbowski nadal prywatnie stosuję (świetnie maskuje cellulit) chociaż niestety na ogół chodzę w koniarskim mundurku, którego nie cierpię.

Wspomnien czar...

Dusti moj luby!

Oj tesknie ja tesknie do czasow naszej beztroskiej mlodosci i choc pamiec moja szwankuje od czasu do czasu (nadal pamietam jednak, ze nikt nie potrafi scinac wlosow tak rowniutko jak Ty o Dusti Wspanialy) to jednak wiele niezapomnianych chwil mi sie blaka pod kopulka... Apropo blakania - tak jak, gdy w rozkoszny Dzien Trupka blakalysmy sie po cmentarzu, a nad nami puszczal baka S.P. Plonka...

Lub gdy pogonilam Lopucha za "rudere" - jak on wogole smial okreslic moje przyszle dziedzictwo w ten sposob???

Lub cale zamieszanie z "Malym", ktory to zlamal Dustiego serce naturalne, a serce srebrne oddal nastepnej wybrance swego czarnego organu, ktorego sercem nazwac nie podobna!

Lub nasz wspanialy, drumbowy styl, w ktorym Dusti (jak zwykle) prezentowal sie najlepiej!

Lub nasza wyprawe do Wetliny!

Lub gdy udawalysmy lesbijki na dyskotece w szkole muzycznej Lulliego siejac (jak zwykle) zgorszenie!

Boze, alez to byly piekne czasy...

Dusti rzekł...


Kochana Dupna Dziurko! Tak sobie myślę, że nikt chyba tak często jak my dwie nie wspomina tamtych czasów beztroskich kiedy to jedynym problemem było jak tu starych wkręcić i do Hortexu się wymknąć. Ja też tęsknię i jak to już nie raz wspominałam często dochodzę do wniosku, że okres szczenięcy to my miałyśmy na medal (nawet Luli chociaż miał myśli samobójcze). Codziennie rano przed wyjściem do stajni zaglądam tu do ciebie i czytam. Mam nadzieję, że Ty też zaglądasz czasem do mojego Ponurnika (zdjęłam już blokady). Dzięki temu mamy przynajmniej jakie takie pojęcie, kim teraz jesteśmy i jak się kiedyś nareszcie spotkamy to będzie mniej do opowiadania.

wtorek, 26 sierpnia 2008

Rece opadaja...

Tak sobie pracuje, pracuje, ucze i trenuje i co? I nic! Hobbit dalej ma wiatr pomiedzy uszami (pyta sie o takie pierdoly, ze mi rece opadaja), James - Jas z naszego - natomiast dostaje skurczu palcow gdy nie daj Boze jestem w okolicy jego krzesla, a odmozdza go calkiem w przypadkach gdy chce by cos zrobil... I wydaje mi sie, ze moja prosbe wyrazam w przystepnym angielskim!

Jutro mam w planach nauczyc Jasia co sie robi z KPI's i bedzie sie z tym bawil do konca tygodnia! Od poniedzialku zrobilam rozpiske kto robi co i mam w dup... Jas sobie bede siedziec i nadzorowac! I nic im nie pomagam! Niech sie sami bawia! W koncu razem bede pracowac! Od 8-ej wieczorem do 4-ej rano...

A ja sie dzis wmontowalam na 4 strony internetowe celem szukania pracy w Szkocji i teraz bede sledzic co sie dzieje...

Sciskam wszystkich serdecznie!!! Ludzie i ludziska! Jak ja za Wami wszystkimi tesknie okrutnie!!! :*0(

piątek, 22 sierpnia 2008

Dziurna dupka...

MMZ ostatnio zadal mi pytanie, na ktore nie od razu znalazlam odpowiedz...

Nie, nie bylo to TO pytanie...

Zostalam totalnie zaskoczona: jak przetlumaczyc z angielskiego slowko "arshole"...? Oczywiscie nie chodzilo Mu o "dupka" jako istote o skrzywionym kregoslupie moralnym tylko o otworek w dupce lub dupku jak kto woli... Po namysle wyszlo mi, ze ni mniej, ni wiecej tylko bedzie to DZIURKA DUPNA!!!

Nastepnie MMZ nauczyl sie mowic, ze Jego dziurka dupna smierdzi (jak sie faluje zwieraczami tyle co On to nie dziwota...) i faktem tym radosnym poczal sie dzielic z polska zaloga pikujaca, czyli ladujaca towar na palety.

Oczywiscie w ferworze dzielenia sie pokrecily sie biedakowi sylaby i w koncowym efekcie zaloga polska pikujaca zmuszona byla nadrabiac drogi z komory do komory zahaczajac o biuro i upewniajac sie, ze dobrze slyszeli...

Wersji jest chyba trzy jak na razie:
1. Dziurka dupna,
2. Dziurna dupka,
3. Durna dziubka...

Znajac zycie i MMZ jeszcze cos wymysli... Noc jeszcze mloda...

czwartek, 21 sierpnia 2008

Pytania...

1. Czy jestes w pelni zadowolony/a ze swojego zycia?
2. Czy chcial/a bys cofnac czas?
3. Jesli dostal/a bys szanse zmienic jedna i tylko jedna decyzje w swoim dotychczasowym zyciu co by to bylo?
4. Czy ma sens sciganie chwil z przeszlosci i probowanie "naprawic" tego co sie schrzanilo?
5. Czy ma sens nawet myslenie o przeszlosci i o tym co sie schrzanilo?

Od czasu do czasu jestem niemilosiernie zapetlona... Tyle bym chciala naprawic, tyle zmienic...

A pozostaje tylko isc dalej na przod...
Bo nie da sie cofnac czasu...
Niestety...

środa, 20 sierpnia 2008

Poddaje sie...

Nie cierpie zakupow! Od tygodnia usiluje znalezc na siebie jakas sukienke (wesele Grzyba za pasem) i NIC!!! Nawet ostatnio MMZ sie zebral i ze mna poszedl... ten czlowiek ma zdecydowanie "bardzo dziwny" gust... Stwierdzil, ze on mi znajdzie ladna sukienke i skonczylo sie na tym, ze wygladalam (w kreacjach jego wyboru) w przekroju:
- jak 40-letnia stara panna (ach ta krateczka...),
- pomaranczowy motylek (ach te cekiny...),
- kobieta lekkich obyczajow z lat 50-tych (ach te falbanki...),
- uczennica (ach...).

Generalnie nie moge na siebie znalezc doslownie NIC!!! Przymiezalam nawet bardzo fajne spodnie z marynarka (przydaloby sie na szukanie roboty w Szkocji) z tym, ze jak wzielam swoj rozmiar (nie bede zdradzac jaki...) to oczywiscie rekawy + nogawki byly za krotkie! Jak wzielam numer, a pozniej dwa numery wieksze wyszlo na to, ze marynarka to sie moglam obwinac ze dwa razy, a rekawy byly nadal za krotkie! To samo ze spodniami... W pasie zmiescila by sie jeszcze jedna Zyrafa, a moje kostki mialy nadal piekny widok! Wychodzi na to, ze irlandzka numeracja odziezowa rozrasta sie wszerz, a nie wzdluz!

Ale glupi Ci Irole!

W robocie po staremu. Dostalam nastepnego osobnika plci tym razem meskiej do trenowania (nawet niezle ciasteczko szkockie...). Przynajmniej pojmuje w tempie blyskawicznym! Moja irlandla zwana Hobbitem (ze wzgledu na wzrost ku przypomnieniu) nadal wydaje sie miec zaniki pamieci w najbardziej krytycznych momentach... Rozwala mnie... Z James'a bedzie pozytek...

Final jest taki, ze odliczam jak wariatka (27 dni roboczych zostalo!) i dostaje mdlosci jak pomysle, ze w sobote od rana znow ide "na zakupy"! Bleee.... Nie jestem typowa kobieta...

;0)

piątek, 8 sierpnia 2008

Zaczyna sie...

Dzis zapierdzielili mi kompa... Od dzis bede sie dzielic jednym z Sara. Jak sie dowiedzialam podskoczylam sobie z radosci! :0( Pa, pa komputerku ukochany...

Karolu! Twa decyzja choc pochopna (lub nie) zupelnie okazala sie sluszna!

Za to dowiedzialam sie, ze Gruba (moja szefowa dla zainteresowanych) szkoli sobie nowych pracownikow w nowym miejscu! A ja sobie zaczelam o 2-ej i wlasnie sacze drugiego red bulla...

Dzis mialam calkiem dzikie sny... Po chalupie 3 pietrowej scigal mnie dorodny "raczy" los! I co dziwne jakis taki byl ten los myslacy bo sobie sam rogami otwieral drzwi, ktore za soba usilnie staralam sie zamykac uciekajac... Jakies sugestie odnosnie coz to moze oznaczac?

Druga czesc snu: usilowalam znalezc sukienke ciazowa w jakiejs rozsadnej cenie, a tu nic z tego! I koniec poszukiwania byl taki, ze skonczylam ubrana w jakis dziwny kominezon niedopinajacy sie na brzuchu... Coz dziwnego skoro bylam zaciazona calkiem zdrowo!

Tak sie tylko modle, zeby ten dzien (a raczej noc) sie skonczyl!!!
Jestem zmeczona...
Kochana Żyrafo ku pokrzepieniu dupska zapraszam Cię do Ponurnika Brudnej Harriet czyli na ponurnikbrudnejharriet.bloog.pl

Niecierpiwy Karolek...

Jestem padnieta... Odpowiadam na pytanie "jak sobie babka daje rade".


Karolku!
Po pierwsze nie babka tylko dziewcze (21 lat) zwane przez towarzystwo "pikujace" Hobbitem ze wzgledu na wzrost.
Po drugie nawet jej to wychodzi nie wliczajac sytuacji, w ktorych drukarka Green Isle sie "odcina" z systemu, a ja znajduje jej dokumenty razem ze swoimi, a po pytaniu, czy na 100% policzyla dokumenty dostaje odpowiedz twierdzaca... Generalnie panna ma w tzw. rectum cala "rutyne", po dwoch, czy trzech tygodniach zadaje te same pytania co na poczatku, jednym uchem jej wlatuje, a drugim wylatuje itd. itp. ...

No i wlasnie sie rozstala z chlopakiem, ktory ja zdradzil z najlepsza przyjaciolka i oczywiscie Tracy (dla zainteresowanych 31-letnia dziewica ksztaltem przypominajaca przytlustawego ogra) jest pod reka do konsultacji bo: "moj ex, ex, ex chlopak (Gdyby ona choc jednego miala) tez ja zdradzil z najlepsza przyjaciolka po 6 latach zwiazku!" (Gdyby ona choc z tydzien z kims byla...)

A do tego wszystkiego nie widze sensu kompletnie w trenowaniu Hobbita na nockach jesli od poniedzialku Gruba ja bierze na dniowki do nowego miejsca... Z kim Madzia bedzie pracowac??? H... wie!!!!! Juz mnie zaczyna ku... brac na to wszystko! Nikt z dniowek nie zostaje w firmie, ostatni dzien pracy jest 26 wrzesnia, nowe miejsce w proszku, tak na dobra sprawe to nikogo nie maja na 100% na nocki (potrzebuja 3 osoby) i kapela gra!!!

Do tego wszystkiego okazuje sie, ze praca w Szkocji to "byla", a Tom ma zamiar zaproponowac mi lukratywna oferte pracy w nowym miejscu... Niech sie oni wszyscy pocaluja!!!

Jedyny wielki plus tej calej sytuacji to to, ze Gruba sie wyprowadzila na nowe miejsce i nie truje za uchem!

A zeby bylo jeszcze ciekawej jutro zaczynam prace o 2-ej, wiec czeka mnie rozkoszne minimum 12 godzin w pracy!

Idzie ocipiec!!!

I co ty na to Karolku???