środa, 20 sierpnia 2008

Poddaje sie...

Nie cierpie zakupow! Od tygodnia usiluje znalezc na siebie jakas sukienke (wesele Grzyba za pasem) i NIC!!! Nawet ostatnio MMZ sie zebral i ze mna poszedl... ten czlowiek ma zdecydowanie "bardzo dziwny" gust... Stwierdzil, ze on mi znajdzie ladna sukienke i skonczylo sie na tym, ze wygladalam (w kreacjach jego wyboru) w przekroju:
- jak 40-letnia stara panna (ach ta krateczka...),
- pomaranczowy motylek (ach te cekiny...),
- kobieta lekkich obyczajow z lat 50-tych (ach te falbanki...),
- uczennica (ach...).

Generalnie nie moge na siebie znalezc doslownie NIC!!! Przymiezalam nawet bardzo fajne spodnie z marynarka (przydaloby sie na szukanie roboty w Szkocji) z tym, ze jak wzielam swoj rozmiar (nie bede zdradzac jaki...) to oczywiscie rekawy + nogawki byly za krotkie! Jak wzielam numer, a pozniej dwa numery wieksze wyszlo na to, ze marynarka to sie moglam obwinac ze dwa razy, a rekawy byly nadal za krotkie! To samo ze spodniami... W pasie zmiescila by sie jeszcze jedna Zyrafa, a moje kostki mialy nadal piekny widok! Wychodzi na to, ze irlandzka numeracja odziezowa rozrasta sie wszerz, a nie wzdluz!

Ale glupi Ci Irole!

W robocie po staremu. Dostalam nastepnego osobnika plci tym razem meskiej do trenowania (nawet niezle ciasteczko szkockie...). Przynajmniej pojmuje w tempie blyskawicznym! Moja irlandla zwana Hobbitem (ze wzgledu na wzrost ku przypomnieniu) nadal wydaje sie miec zaniki pamieci w najbardziej krytycznych momentach... Rozwala mnie... Z James'a bedzie pozytek...

Final jest taki, ze odliczam jak wariatka (27 dni roboczych zostalo!) i dostaje mdlosci jak pomysle, ze w sobote od rana znow ide "na zakupy"! Bleee.... Nie jestem typowa kobieta...

;0)

1 komentarz:

Sowia Stópka pisze...

Kochana Żyrafo. ja tam uważam, że najlepiej wyglądasz na golasa albo w stringach jeno. jeśli nie jest to odpowiedni strój na wesele Grzybni to polecam superkrótką na ramiączkach- najlepiej w panterkę.:-))