piątek, 26 września 2008

Do napisania...



Kochani czytacze...

Wlasnie jestem w trakcie ostatniej "nocnej zmiany"...

Pozegnalam sie z tymi, ktorzy cos tu dla mnie znaczyli (nikt z "wyzszych sfer" mnie nie "zaszczycil" nawet jednym slowem - bez komentarza...) i zrobilam sobie bilans...

Nastepny raz bede do Was pisala ze Szkocji z mojego wlasnego komputerka i juz sie nie moge doczekac! Teraz czeka mnie kilka dni w moim nowym "domu", pozniej w Polsce bede sie swietnie bawic na Grzyba weselu, a pozniej zaczynam zycie na nowym etapie...

Do napisania!!! Sciskam wszystkich!!!

Jestem szczesliwa ;0)

poniedziałek, 22 września 2008

Tylko 4...

Jeszcze tylko 4 dni zostaly w robocie...

Czyz to nie jest piekne? ;0)

Z jednej strony sie ciesze jak cholera, a z drugiej zaczynam sie bac... Wlasnie sobie uswiadamiam, ze konczy sie stabilizacja. Boze! Jak ja to przezyje???

środa, 17 września 2008

Szczesliwa 7-ka!


A dlaczego szczesliwa? Bo wlasnie od dzis tylko 7 dni pracujacych mi zostalo w tej wspanialej firmie! W przyszly piatek koncze i juz mnie wiecej nie zobacza he, he!


Odnosnie ciuszkow... Dusti moj luby! Ja sobie nie kupuje ciuszkow bo mnie wdeptano! Ja sie przepoczwarzam he, he... Z Zyrafy w Zyrafe z ta roznica, ze nowa Zyrafa bedzie sobie hasac (samo h???) po Szkocji w bardziej kobiecych wdziankach. To tak jak z motylkiem he, he. Czy ktos widzial kiedys motylka w granicach 60 kg?


A jak ktos mnie wdepcze (dzieki Bogu nie co dwa tygodnie) to nic mi nie pomaga. Jestem zdechla i juz... :0(


A tak na koniec to napisze, ze obiecalam sobie solennie sie nie przejmowac!!! Jaki jest sens psuc sobie nerwy, nastroj i zdrowie przez jakiegos facia... Srac na to moje drogie! A jak MMZ znow da ciala mimo, ze obiecal mi solenna poprawe to koniec piesni...


Jestem szczesliwa ;0)

piątek, 12 września 2008

Powrocilam...

Witam wszystkich wszem i wobec cieplutko! Przepraszam za nieobecnosc ale mialam problemy zyciowe do rozwiazania. I rozwiazalam. Filnal jest taki, ze wybieramy sie do Amsterdamu pod koniec pazdziernika celem zakupienia dla mnie tzn. KJZ (Kobiety Jego Zycia) pierscionka zareczynowego w fabryce diamentow, ktora odwiedzilismy jakies poltora roku temu i mi kopara opadla jak zobaczylam te cudenka. Co prawda tylko go sobie (pierscionek) wybiore i przymierze ale zawsze to cos. A MMZ zapowiedzial, ze bedzie Hipkow pytal o moja reke na swieta... Niech sie pyta - byle po polsku! Chcial pojsc na latwizne i wymyslil sobie:

Madzia, Colinek, Slub! OK?

No to mu ta latwizne z glowy wybilam! A dzis sie wybralam na zakupy i sobie sprawilam fajny, mieciutki i cieplutki plaszczyk za tylek, butki (chodza za mna jedne kozaki ale drogie jak cholera) i odjazdowa, calkiem "dziewczynska" torebke! Odkrylam czytacze drodzy, ze zaczyna odzywac sie we mnie kobieca natura, czy jak to tam nazwac i w zwiazku z powyzszym mam dziwne zrywy typu torebki, bluzeczki, spodnice, itp. Dzis nawet przymierzalam kremowe, materialowe spodnie... (Bleeeee.... Jak ja moglam? Czuje wstret do siebie samej!) W kazdym razie oprocz zwyklych podkoszulkow i spodni zaczynam widziec rozne inne ciuszki! Dojrzalam, czy co?

No w koncu jeszcze jakies 3 miesiace do magicznej liczby he, he! Najwazniejsza rzecz, ze bedzie magiczna w domu z rodzicami, Grzybem i MMZ...

I znow jestem szczesliwa!

;0)

poniedziałek, 1 września 2008

Klopoty w raju...


No i znow MMZ pokazal na co go stac... No to sie chlopiec bedzie musial zdecydowac czego tak dokladnie w zyciu chce!

Mam wszystkiego serdecznie dosc!

;*0(