piątek, 16 maja 2008

Na dzikiego zachodu nute...



JEEEEDZIEE RICOOOOO PRZEEEEEZ MEXIIIIIICO !!!

czwartek, 15 maja 2008

HA!!!

HA!!! Dostalam robote w tej Szkocji!!! Miodzio... Juz sie nie musze martwic przynajmniej o to... Mam nadzieje, ze sie Karolek dobrze bawisz bo ja sobie siedze zagrzebana po uszy w KPI's!!! Bedziesz mial na ten temat rozmowe jak wrocisz... ;) Jeszcze tylko jutro (siedze z Lawrencem) i dwa dni laby!!! W sobote sobie strzele jakiegos szampanika, a raczej wino musujace (wlasnie ostatnio wyczailam prawdziwego szampana w sklepie z winami na dole - 130 euro - okolo 460 zl... Miodzio...) w ramach celebracji. Mamy w planach z MMZ wypad do kina kolo niedzieli... Tylko zdania mamy podzielone co do repertuaru. Colin upiera sie przy "Iron Man"-ie (jakies mam dziwne wrazenie, ze bedzie to kupa - zreszta film o facecie z metalowa dupa?), a ja z kolei mam ochote na "Sex and the city". Wlasnie Irlandia jest w trakcie dostawania kota na punkcie tegoz oto serialu... Ja osobiscie nawet go lubie - mozna niezle pobrechtac i zaczynam kompletowac go sobie na DVD. Caly tydzien leci po dwa odcinki gdzies kolo 3-ej nad ranem, a w sobote powtarzaja ciagiem wszystkie - siedziemy wiec z MMZ i sie brechtamy! (Boze!!! Jak ta Pam pierd...li!!! JEJ!!!)

Zrobilam sobie pyszna zupke kalafiorkowa...

poniedziałek, 12 maja 2008

Rzekl Karolek...

Pisz Magda! Pisz! - rzekl Karolek...

Drogi Karolku!!! Na naszym ukochanym zegarze w biurze jest godzina 22.27, a ja dopiero sie ogarnelam! RM6 dopiero wydrukowane! Moj krag miedzylopatkowy drze sie w nieboglosy o spoczynek (do krzesla jestem jakby "przyklejona"), a hemoroidy rosna!!! Gruba zaszczycala mnie swoja osoba do dziewiatej. Oczywiscie nie obylo sie bez rozmow telefonicznych o pierdolach, po czym dowiedzialam sie, ze jej brat kupil swojej dziewczynie pierscionek zareczynowy za 10 tys. dolcow!!! Trzeba miec zdrowo nastukane... Wlasnie poszedl pierwszy nielegal... I juz jestesmy po R10. Na odchodnym Gruba powiedziala mi: "Take it easy". Moze miala na mysli: "Nie musisz drzec lokali"? Watpie, bo upewnila sie, ze wiem, ze nie musze drzec Galway tylko lokalne! Sram na to!!!

środa, 7 maja 2008

Kwestia zastanawiania sie...

Zastanawiasz sie Dusti moj drogi, czy dobrze wybralas... Tego Ci kochana nie napisze bo nie wiem ale tak sobie mysle, ze moze powinnas olac to zamieszanie i macac te gacki po dupskach?! Po prostu sie wyluzowac i miec w glebokim powazaniu cale towarzystwo oprocz swego wlasnego?! Zasiadac co wieczor na balkonie z browarem w dloni i myslac brzydko o tych, ktorzy Ci za skore zaszli (jakas mala klatwa od czasu do czasu tez nie zaszkodzi) robic sobie pedicure w ramach upiekszania sie (A co! To, ze ukrywasz go w gumofilcach nic nie znaczy jesli TY SAMA czujesz sie z nim lepiej!!!)... A od czasu do czasu jak Cie cos wkurwi juz dobolowo zawinac sie z namiotem i zniknac na pare dni... Z tego co pamietam to masz zalew z duza iloscia urokliwych zakatkow w okolicy...

Ja tez sie zastanawiam, czy to wszystko warte zachodu... Czy to moze tylko zasrane "przyzwyczajenie", jakies tam "poczucie obowiazku", czy jak to tam nazwiesz (moze glupota???), ze tak sobie tkwimy w tym kolowrocie zycia z tymi naszymi wybrankami, z ta praca, ktora daje lub nie daje wiele satysfakcji, w tej calej gownianej rzeczywistosci...

Tak mnie nachodzi co raz czesciej, zeby sie "rozwiezc", popracowac jeszcze z roczek w tej firmie, pozwiedzac ile sie da, odlozyc ile sie da i wrocic do domu... Wyremontowac sobie gore w Chmielniku, kupic autko, psa (zeby miec z kim spac i do kogo sie przytulic) i sobie spokojnie pracowac, robic to, na co mam ochote i nie przejmowac sie zadnymi czyimis humorami z wyjatkiem swoich wlasnych!!! No i psa od czasu do czasu... MMMmmmmmmm..... Kuszaca wizja... A do tego sobie robic wyprawy do Dustiego raz na jakis czas by Mu udostepnic (zamiast gackowego) zyrafi zad do macania!!!

I teraz mi sie zaczelo spiewac: "Niech zyje wolnosc! Wolnosc i swoboda! Niech zyje zabawa i dziewczyna mloda!!!" Co do tej mlodosci to he, he moze tak dziwnie ale cala reszta mi sie podoba! Kto to w ogole spiewal???

Dustiego widzimisię

Taaak, na prawdę jesteśmy podobne, byłyśmy i będziemy a to pewnie nie tyle z powodu wyglądu, co jakieś takiej bliskości duchów naszych. I tak mi się przy okazyji przypomniały znowu czasy Rico Band i wędrówek po Bieszczadach. W sumie to oddałabym chyba połowę skromnego swego królestwa by raz jeszcze się z Tobą po tych Bieszczadach przelecieć (ach przeleć mnie po koniczynie!!!)
A tu, pomimo że pewnie pięknie i piękniej niż w Bieszczadach bo nigdzie nie trzeba się wspinać by widoków doświadczyć, to już nie jest to. Wszystko wina roboty. No bo rano człowiek wstaje, jedna hipoterapia, druga i dziesiąta, potem trzeba konia objeździć bo na zawody z nim trzeba, potem pastwisko przegrodzić bo zarazy wszystko zjadły, może jeszcze przydałoby się skosić trawnik i ten chlew w samochodzie obtoknąć a potem robi się wieczór i nie widać już orłów bielików, pająków topików (osobiście nie podziwiam) ani żuczka gnojarzyka a jedynie sowę można usłyszeć i gacka po dupie pomacać. Siadam sobie więc z piwem na balkonie i gapię się w zapadające ciemności myśląc o tym, że już 6 lat jak na tym balkonie siedzę, hektolitry browara wymłóciłam i nic mi z tego nie przyszło. Bajzel ten sam, Józki te same, nadal nie mogę niczego zrobić bez zgody starszyzny ( w tym szwagra) i chociaż kocham mojego męża to zastanawiam się czy ja dobrze wybrałam. Już nawet sprzątać mi się nie chce bo i tak zaraz ktoś przyjdzie i narozwala. A krzyczeć sobie mogę aż mi żyłka w dupie pęknie- mam nadzieję, że twój MMZ na wrzaski wrażliwszy niż mężczyźni mojego życia- jakoś mi się rozmnożyli, czy ja aby nie odwalam roboty za ich żony???
Tylko wierne konisko o wielkiej głowie patrzy na mnie z bezmiarem czułości i dla mojego widzimisię gotowe odwalić solo Jezioro Łabędzie i przeskoczyć Księżyc.

wtorek, 6 maja 2008

No to wrocilam...

Jeszcze raz Dusti moj luby wszystkiego czego sobie tylko zyczysz!!!
Wybacz, ze tak pozno Cie "obchodze" ale caly tamten tydzien wolne mialam (Hipki w Irlandii!), a w piatek w robocie myslalam tylko, zeby ja jak najszybciej skonczyc i smigac do Hipolitow do domku!

Caly tydzien mialam "latane"! Zrobilam plan wizyty OPVP (Official Parents Visit Plan) juz jakies 2-3 tygodnie przed wizyta i czekalam... Plan byl napiety no bo co... Niech Hipki ogladaja ile sie tylko da!!! W kazdym razie wstawalismy o 10-ej (rodzice juz od 6-ej rano smigali na spacerki na plaze lub do parku, a o 10-ej wracali - podziwiam!!!) i po sniadanku udawalismy sie w rozne dziwne zakatki Dublina i okolic. Szkoda tylko, ze nie mam jak tych zdjec pokazac wszystkim na forum! W kazdym razie po dniach wypelnionych lazeniem i ogladaniem wracalismy do chalupki kolo 7-ej wieczorkiem, cos do jedzonka i imprezka... Miodzio bylo... Szczerze powiedziawszy to tak kolo czwartku zaczelismy powoli sobie folgowac bo sie nie dalo... Imprezki do poznego wieczora, poranne wstawanie i wedrowanie calodzienne to nie calkiem udane polaczenie. W kazdym razie przegonilam Hipkow i siebie przy okazji zdrowo! I na dobre mi to wyszlo bo moj kregolek sie regeneruje (a moze powinnam napisac przestawia?) pieknie! Pan doktor jest szczesliwy i ja tez! A chyba najbardziej jest szczesliwa moja mamunia, ktorej jeden powod do martwienia sie odpadl...

Jak juz mowa o mamuniach to przy okazji pogadalam sobie z Hipcia moja mamunia kochana tak od serca i od watroby i tak jakby mi sie lzej zrobilo. A pozniej pogadalam sobie z MMZ tez i juz calkiem dobrze jest. Obiecalam sobie, ze bede Mu mowic (a nawet krzyczec jesli zajdzie potrzeba) jesli cos mnie bedzie gryzlo! Koniec duszenia w sobie!!! Bo albo kogos zabije albo tez sama zejde smiertelnie na zawal!!!

Tyle rzeczy mialam napisac i tyle mi sie w lepetynie klebilo, a tu bleee....

Abysmy wszyscy zdrowi byli...

p.s. - Co do Lulliego to ten ma brak internetu i w zwiazku z powyzszym sie nie odzywa! Wszystko u naszego Lulliego w porzadku! No moze z wyjatkiem tego, ze sie nam Lulli przemecza!!! Lulli!!! Nie przemeczaj sie!!!

Nieeech zyyyyje naaaaaaaaaaaaaaam!!!!!



DUSTI MOJ LUBY!!!

OTOZ ON!!!

Pozwolilam sobie troche Dustiego naszego kochanego troche powycinac!!! Karolek nawet myslal, ze to ja osobiscie pozuje sobie... Moral z tego taki, ze troche nam tego podobienstwa zostalo Dusti moj luby!!!!

niedziela, 4 maja 2008

Żyrafo! Już po wszystkim, stało się. Możesz się już odezwać.