
Witam cieplutko drodzy Czytacze!!! A moze juz tylko Ty Dusti zostales?
Oto Zyrafa powraca!!! Cala w pomidorach!!!
Jak bumerang!!!
Po roku!!!
Jjjjeeeeeeejjjjjjjj!!!!
Dobra... Radosc zakonczona (odpowiednia iloscia wykrzyknikow) i teraz przydalo by sie dac znac co u mnie slychowac...
Jak widzicie na zalaczonym obrazku posadzilam sobie pomidory po zeszlorocznym sukcesie "na parapecie". Mialam kilka posadzonych w 2 litrowych butelkach i wyrosly... Stwierdzilam, ze w tym roku bede miala duze... Pomidory znaczy sie... Colina siostrzeniec ma calkiem mily ogrodek na tylach domu, ktory odchwascilam i sobie sadze... Mam cukinie, salate, szpinak, sloneczniki, nasturcje, nagietki, rzodkiewke, celule, czosnek (te trzy ostatnie porzadne bo polskie - Mamusia mi przyslala), gladiole, irysy i ziemniaki (w specjalistycznych torbach). Co do ziemniakow to mialy byc od poczatku Colina ale jakos tak wyszlo, ze sobie je przywlascilam he, he... I co najwazniejsze odkrylam po krzakiem pirieusa (nie jestem pewna do konca jak to sie wabi ;0)) biale poziomki!!!
No wiec oddalam sie zajeciu przyjemnemu i pozytecznemu jakim jest ogrodnictwo! W prawdzie robie to na mala skale (tzn.skale domowa) ale zawsze to cos!
Co do relacji damsko-meskich nic sie nie zmienilo... Dalej mam swojego szkota. I dalej Go kofam! Nie pobralismy sie i nie mamy dzieckow zadnych. Jeszcze... Chwilowo prowadzimy akcje "O" jak oszczedzanie bo w przyszlym roku w czerwcu wybieramy sie na rejs co nas zdrowo trzepnie po kieszeni... Colina siostrzeniec (ten od ogrodka) ma w przyszlym roku 30-tke i jego mama, a Colina siostra stwierdzila, ze trzeba to uczcic. I rejs z tego wlasnie powodu sie odbedzie.

Medytorenski. Rzym, Giblartar, Hiszpania, Lizbona, Barcelona, Florencja, Sewilla i te okolice. A to wszystko na statku z teatrem, lodowiskiem, skalka do wspinaczki, golfem i w sumie wszystkim do zapewnienia dobrej rozrywki. Mnie osobiscie na tym statku (z 15 pokladami - jak ja sie tam odnajde do cholery?) bedzie mozna znalezc w: barze suchi, barze szampanowym, kolo basenu, skalce wspinaczkowej lub na zajeciach yogi. Jak to maja byc wakacje mojego zycia to mam zamiar te dwa tygodnie wykozystac na maxa!!! I biada temu kto mi bedzie przeszkadzal!!! Nie moge sie juz doczekac!!!
A czego sie juz zupelnie nie moge doczekac to to, ze jeszcze trzy togodnie i dwa dni zostaly do moich DWOCH TYGODNI W DOMKU!!!!!!!!!!! O radosci!!! Pelnia szczescia!!! Musze usiasc w spokoju i zrobic plan co chce robic! Na bank przynajmniej 5 dni zaparkuje nad Solina! I to wszystko z mamusia i Tatusiem!!!
I oczywiscie z krowa zwana Ike, ktora to krowa (a raczej krow) jest podarkiem dla Fasola (zwanego tez Franciszkiem), ktory to Fasol bedzie sie rodzil za kilka miesiecy! Cholera... Jako starsza z siostr powinnam byc pierwsza do wszystkiego... A tu Joleczka moja kochana sie zaobraczkowala poltora roku temu i jeszcze chwile, a bedzie Mama!!! Dumna z Niej jestem! I bede Fasola (zwanego tez Franciszkiem) rozpieszczac w kazdy mozliwy sposob!!!
Oj leci ten czas, leci...
Co do roboty to moge powiedziec, ze mi sie nawet udalo! Po roku biurwowania na najnizszej pozycji dla lokalnego rzadu moge powiedziec, ze awansowalam. Od wrzesnia/pazdziernika zaczynam prace na stanowiku asystentki menadzerki nadzego dzialu. Nie jest zle. Rok wydajnej pracy i udowadniania, ze POLSKI PRACOWNIK POTRAFI dostane mala podwyzke (z widokami na przyszlosc) i wlasny gabinet. Roboty bedzie podejrzewam wiecej niz do tej pory (wczoraj po trzech dniach roboty prawie non stop skonczylam pierwszy raport) ale oplaca sie. Tutaj pracodawca na prawde inwestuje w pracownika. Moze prezydentem nawet zostane he, he?! Wszystko ladnie, pieknie z wyjatkiem tego, ze tu maja krolowa... A co! Krolowa zostane! Kto bogatemu zabroni!!!
Sciskam!!! Wrocilam!!! Huuurrrraaaa!!!
podpisano: zwierze futerkowe