środa, 22 grudnia 2010


Były jeszcze inne torty, na przykład taki który wyglądał jak odrąbana ręka z całą masą wiśniowej krwi dookoła, czad ale nie dziś.
Dziś kochany mój Dżordżu, którego imię w różnych odsłonach wpisane jest we wszystkie moje hasła internetowe, który pomimo niełatwego podejścia swoich staruszków ( co ich właściwie wtedy ugryzło?) postanowił jednak się ze mną przyjaźnić i z którym ja się niezmiennie przyjaźnię pomimo dzielących nas oceanów:-)życzę Ci by Twoje zimy zawsze były takie chrupiące (nie mazurskie, broń Boże), żeby mężczyzna Twojego życia z kolei był mięciutki i nie kłapał zbyt dużo jęzorem, żeby spełniły się marzenia indywidualne i wspólne oraz żeby cień naszych niezrównanych epitafiów napawał Cię dobrym nastrojem przez najbliższe 100 lat podczas każdego spaceru, nie tylko po cmentarzu.


Do setki 68. Wiwat tetrycy!!!

I jeszcze: http://www.youtube.com/watch?v=6kwsow4zGwE

wtorek, 21 grudnia 2010

Zyrafa z oddali...

Nastala zima w Szkocji... Zima jako taka w Szkocji sie rozpanoszyla serdecznie juz chwile temu z tym, ze od jakiegos tygodnia ta zima zmienila nastroj z wscieklosci na ta rozkoszna "chrupkosc". Uwielbiam ta zime... W taki wlasnie poranek sie urodzilam... Rowne 31 lat i 364 dni temu ;0) Rozmawialam z Mama moja kochana, ktora zobacze juz za dwa dni i jak to zwykle bywa w ten czas wspominalysmy moje narodziny... Mroz siarczysty, niebo czyste, niebiesciusine, rzeszowskie... I wlasnie taka pogode mam tutaj w moim nowym, zaadoptowanym domu zwanym Szkocja ;0) Na zewnatrz w okolicach -6 w dzien (dzis w koncu kupilam sobie porzadne rekawiczki!!!), w nocy -18 (czuje sie jak w Polsce he, he) i jest pieknie...

Uwielbiam w taki sloneczny dzionek widok szronu na drzewach, krzaczkach, trawie... Uwielbiam patrzec jak mroz scina moj oddech na szybie malujac piekne "roslinne" obrazy...


Ostatnio bylam na spacerku i bylo bajecznie ;0) Tak sie dziwie, ze tym labadkom lapki nie poodpadaja w tej lodowatej wodzie... Ale jak to mowia w zimnej wodzie tylko kaczorowi stoi ;0)



Jezioro prawie cale zamarzlo, a pod koniec spacerku mgla zaczela opadac i robic sie jeszcze zimniej... Uwielbiam taka pogode...



Podoba mi sie to zdjecie bardzo ;0) I ta gra swiatla we mgle...



Wesolej zimy!!! Takiej polskiej! "Chrupiacej"! Pieknej!

wtorek, 16 listopada 2010

piątek, 22 października 2010

Nastepna 30-tka!!!


I nastepna 30-tka w rodzinie!!!

Zdrowka, zdrowka i jeszcze raz zdrowka!!!

Kuzynka Twa z Kolinem zycza Ci!!!


poniedziałek, 18 października 2010

Urodziny Tatusia!!!!


STO LAT TATUSIU KOCHANY!!!


sobota, 16 października 2010

Rodrigo boski.
Ja też coś mam, zawsze to samo od wieków i do znudzenia ale niczego lepszego chyba nie napisano:

http://www.youtube.com/watch?v=18Io-mYoPyE

środa, 13 października 2010

Odkrycie...

Wlasnie sobie odkrylam przesliczne Adaggio z Concierto de Aranjuez. Milego sluchania i ogladania ;0)

http://www.youtube.com/watch?v=_yVXMMSRKTc&feature=related

Futrzasta

sobota, 9 października 2010

U mnie też niczego sobie. Dwa miesiące do końca umowy w robocie a szefowa pokazuje fochy i wyraźnie daje mi do zrozumienia, że nie jestem tą wymarzoną osobą. Z resztą za taką robotą nie ma co płakać, dobrze by było natomiast nie zdechnąć z głodu zimą.
Ostatnio niewiele rzeczy mi wychodzi w ogóle. Jakiś zły okres. cholera. Oczywiście publikacja nowego opowiadania na blogu się przedłuża bo dotąd w wolnych chwilach pisałam w pracy a teraz szefowa śledzi mnie okiem kamery i nie wolno mi nawet spojrzeć w stronę komputera. Ech.

piątek, 8 października 2010

Zycie ostre jak noz...

Piosenka swietna... Tak jakby pisana pod moj nastroj... I taki oto nastroj mam od wczoraj... Niedobre wiesci i tyle ;*0(

O kant dupy to wszystko rozbic...

środa, 6 października 2010

Teraz wystrój jest zajebisty- bardzo mi się podoba. Ach no tak, tak. Mnie kopie w dupala fakt, że większość z moich koleżanek porobiło już kariery a ja ciągle jestem pod kreską. Dobrze wyglądasz;-)Chcesz piosenkę? To masz. W prezencie:-)

http://www.youtube.com/watch?v=QHpBVGzFWFE&feature=related

piątek, 1 października 2010

Przeszlosc kopie nas w dupala :**0(

Wlasnie sie dowiedzialam, ze Ktos kogo znalam (znam?) wstapil w zwiazek malzenski jakis czas temu... I szczerze powiedziawszy troche mnie to kopnelo... W oczy mnie kopnelo... (Troche mi sie poca...)

Nie mozna miec wszystkiego z zyciu prawda?

Wystroj...

Stwierdzilam, ze wystroj poprzedni byl zbyt "szalony" nawet na mnie!

I tak oto nastepne kilka dni zywota mojego poszlo sie pasc ;0)

Z gory przepraszam za wszelkie literowki jako, ze zawartosc alkoholu w butelce mojego ukochanego winka bialego teleportowala sie (Nie pytajcie jak. Nie wiem. To wydarzylo sie tak szybko...) do krwioobiegu mego ;0)

I pomyslal by kto, ze musze rano wstac do roboty he, he ;0) Niestety... Musze... Przynajmniej uczciwie za nadgodziny placa! pare funto wiecej do biletu do domku na Swieta! I na chrzciny! I w koncu zobacze i usciskam mojego CHRZESNIAKA!!!

Tak sobie przegladalam zdjecia ostatnio i odkrylam jedno z kuzynem moim, ktory wlasnie obchodzil imieniny!!!

Wszystkiego Naj, Naj, Naj na Imieniny!!!


A do tego Misiu jest ojcem szczesliwym i jakos tak doszlam do wniosku, ze zostalam wraz z Aleksandra - kuzynka moja mlodsza bezdzietna he, he!

Jako, ze chwilowo mam w planach motor urzadza mnie to w sam raz ;0)



I mam na oku zakup takiego oto malenstwa w okolicach lipca/czerwca przyszlego roku jak zarobie sobie troche kasiorki!!! nie ma to jak mozliwosc nadgodzin he, he...

Futrzasta 

poniedziałek, 27 września 2010

Wycieczka na grzyby!!!

 




Bylo swietnie ;0)

W tygodniu zasiade to opisze dokladniej!

Zyrafa


środa, 15 września 2010

Dżizas brodaty! Jaki wystrój!

Czeslaw ;0)



Czeslaw mi bardzo przypomina tegoz oto kucharza z jego brazowymi, psimi oczyskami i szalona grzywka ;0) A co do tanczacych sloni to popatrz na pana Wi****go (nie bede tu walic nazwiskami bo jeszcze mnie pozwie he, he) Taki sloniowaty (ostatni raz jak go Jola widziala to byla raczej zszokowana, ze mozna byc tak "pulchnym"), a nawet mu taniec wychodzil ;0)

Zimni... Dzieki, ach dzieki za dedykacje! Opowiadanie wchlonelam! Poryczalam sie pare razy ze smiechu, a poemat prosektoryczny jest MIODZIO!!! Moze to zabrzmi dziwnie ale chciala bym, zeby mnie tak ktos kochal zarowno przed smiercia jak i po! Tak erotycznie-prosektorycznie!!! I zeby mi wpompowal w zyly wieczna mlodosc ;0) I tylko wodka zeby sie podzielil, a nie tak samemu w morde!!!

Usciskaj Mame Twa serdecznie ode mnie! Doskonale Cie rozumiem Dusti jesli chodzi o "zasiedzenie" choc w moim przypadku wiele bym dala za to, by moja Hipka tak sie "zasiedziala" u mnie! I meza tez usciskaj! A co... Niech ma ;0) No chyba, ze byl niegrzeczny to go skop po lewym goleniu przy uzyciu glanow ;0)

Zerknelam oststnio na moj kalendarz okolicznosciowy i coz widze? Nasz Lulli 30-tke obchodzi 17-go! Czy pamietasz Dusti swoja? Nastepne 2 latla poszly... Ale ten czas zapier.... Jak nakrecany chomik ;0) Bzzzzzziiiut! I nie ma!

I tylko pociaszyc sie tym nalezy, ze:

"Dziewoje z Rico Band sa jak dobre winko!"
"Im starsze tym lepsze!!!"
Z.

wtorek, 14 września 2010

Kwesta kocia ponownie!

A kocica jest Hexa!!!

;0)

Franciszek Rosc


A oto moj pierwszy i ulubiony na calym swiecie siostrzeniec Franiu!!!
I az sie poryczalam jak Go zobaczylam na zdjeciu! I Jola dzielna moja siostra!
I wydaje sie, ze jeszcze wczoraj nawalalysmy sie zdrowo i jak to siostry nie za bardzo lubily...
Jest piekny!!!

Dobra nie przypomnę ci. Coś z wiedźmą, jak najbardziej. Zauważyłam, że jesteś obserwatorem na młynku więc być może już jutro specjalnie dla ciebie opublikuję tam wońtrupkową opowieść o moich sąsiadach.
Zapisałam się na aerobik i chodzę dwa razy w tygodniu trząść cycorami w towarzystwie dwóch koleżanek- jestem od nich lepsza pomimo palenia fajek bo one pracują w biurze a ja głównie w zagrodzie:-)Ale ten cały aerobik przypomina mi czasy rzeszowskie- wtedy też chodziłam na wosir, boziu na bananie jak to było dawno.
No więc dziś znów będę usiłowała załatwić sobie jakąś lepiej płatną pracę. Dobrze, że chociaż ruszyły mi się jazdy konne tak absurdalnie bo jesienią. W lato nic się nie działo. Muszę coś kurde wymyślić bo też mam swoje marzenia:dom nareszcie, ciepły z prysznicem i ekonomicznym piecem c.o. - bezcenny.
Ale doraźnie to bym bardzo chciała, żeby moja mama pojechała już do domu. Siedzi u nas już drugi miesiąc, przez co musimy razem spać - wspólne spanie powoduje bezsenność z przyczyn nie tylko damsko- męskich ale również chrapania i nocnego gadulstwa właśnie.
(kazałam mężowi wypić melisę, wypił i dziś w nocy powiedział tylko jedno słowo: kurwa)
Ponad to znasz mamusię: opiera nas, ścieli nam łóżko, sprząta, lata po zakupy, gotuje apotem słaniając się mówi z wyrzutem: ja tu zapieprzam w domu i w zagrodzie a wy mi tylko rozkazujecie!
Czysta rozkosz.
No dobra siadam na rower i zawalam do roboty.
Ciało italiano
ps. na zdjęciu mój Czesław, powinnaś go pamiętać. Czesław bardzo się zmienił. w zeszłym roku moja uczennica zdobyła na nim puchar na lokalnych zawodach w ujeżdżeniu co tylko potwierdza teorię, że słonie potrafią tańczyć.

poniedziałek, 13 września 2010

W kwestii kociaj ;0)


No pewnie, ze pamietam! Kocica jak sie patrzy wyrosla! I tylko usiluje sobie przez caly dzien przypomniec jak sie to cudo wabilo?! Mam na koncu cholera jezyka!!! Nie przypominaj mi! Cos z wiedzma! Zaloze sie, ze mi wpadnie do glowy w najmniej oczekiwanym momencie!!!


Ja jeszcze swojej nie mam (jakos futrzaki z jajkami mnie nie pociagaja...) ale co sie odwlecze to nie uciecze! Chwilowo mam Kolinka... Tez chrapie... Tez jest seksowny i zabawny (gdyby zaczal wyciagac brudy z kosza zeby na nich spac zaczela bym sie martwic ;0)). Nie tak jak my ale zawsze to cos ;0)
Zyrafa




A oto ja na perelce jak ja Hipki ochrzcily ;0)
Moje kostki maja wspanialy widok na swiat ze wzgledu na pokoleniowa roznice dlugosciowa konczyn dolnych ale i tak czulam sie SWIETNIE!!!
Juz sie nie moge doczekac wlasnej maszyny!

niedziela, 12 września 2010

A pamiętasz tę panią?


Pamiętam jak ją brałyśmy przed moim ślubem. Powiedziałaś wtedy :weź tą, będzie najlepsza.I jest. Jest mądra, serdeczna, zawsze na mnie czeka i tęskni, potrafi wyciągać nasze ciuchy z kosza na brudy żeby z nimi spać.
A jak śpi to chrapie. Ma już 8 lat a wciąż jest seksowna i wesolutka czyli taka jak my.
I gruba. Hmmm.

Na woń trupka

Trzymam więc kciuki za Ciotkę Żyrafę- ja zostałam mamą chrzestną chłopca Dawida i też jestem dumna. Niech też przyświeca nam szanowny Płonka tym bardziej, że święto truposza coraz bliżej. Zawsze wtedy wspominam nasze eskapady cmentarne.
Widzę, że lata lecą a nasze grobowo- prosektoryjne poczucie humoru wcale sie nie zmienia.

sobota, 11 września 2010

Z prochu powstales...

Dusti nic sie nie martw! Bedzie dobrze! Jeszcze bedzie zaj...!


Zdecydowalam, ze mam w odchlani mojego rectum caly swiat i dbam tylko o SIEBIE i swoje potrzeby! I do tych potrzeb zakwalifikowalam przyszloroczne rozpoczecie kursu prawa jazdy na motory i zakup takiegoz! Oczywiscie wiaze sie to z kosztami i bede musiala wziasc dodatkowa robote ale nic to... Cale to podrozowanie z moim kochanym Tata na Statku Kosmicznym zwanym tez Honda Goldwing podczas pobytu w domku wyzwolilo we mnie tzw. "chcice"! I ta oto chcica pcha mnie do przodu! I zarobie ta kasiore i kupie ten motor i w wekendy takie jak ten bede sie pakowac, zostawiac za soba wszystkie problemy i "wybywac". Moje hipki sie "lansuja", a ja bede "wybywac". Nawet ich prosilam, by na jakie kolwiek okazje typu urodziny, imieniny i swieta jesli maja w planach jakies prezety mogo mi podarowac rekawiczki (takie porzadne, skorzane z usztywnieniem przeciwstluczeniowym na klykciach). I to bedzie poczatek spelniania mojego motorowego snu ;0)



A do tego najnowsza wiadomosc:



Juz we Wtorek bede ciocia!!! W prawdzie Frania ujrze dopiero na Swieta ale to moj pierwszy i jedyny siostrzeniec, ktorego bede kochac, sciskac, tulic i nazywac Franiu!



Zyrafa

piątek, 3 września 2010

Od Dustiego:-)

Wiadomość ode mnie masz w kopiach roboczych bloga. Wolałam jej nie publikować bo to wiadomo...licho nie śpi a tam może nikt wścibski nosa nie wsadzi. Byłoby prościej jakbym miała jakiegoś aktualnego maila do Ciebie. Mój Ci chyba podawałam na naszej klasie a'propos życzeń, które mi tam składałaś. Ściskam w pomidora.

sobota, 28 sierpnia 2010

Jasne że jestem

To się nazywa upór- żeby nie rzec upiór.
Pomimo rocznej przerwy ja wciąż tu jestem, zaraz po sąsiedzku.
Do tego, żeby ci napisać co u mnie, nawet w skrócie muszę się przygotować bo trochę tego jest.
Ale napiszę.
Tym czasem polecam ci mój blog: mlynekmachiato.blogspot.com który powinien się ukazywać w naszym wspólnym spisie i swoje opowiadania o rzeczach ponurych. Śwetnie się nadaje na jesienne wieczory.
Zazdroszczę dobrej pracy i dalekich podróży - to akurat są te dwie rzeczy, które mnie chyba nigdy nie będą dane.
No to do napisania
niebawem.

czwartek, 1 lipca 2010

Zyrafie powroty!!!





Witam cieplutko drodzy Czytacze!!! A moze juz tylko Ty Dusti zostales?





Oto Zyrafa powraca!!! Cala w pomidorach!!!





Jak bumerang!!!





Po roku!!!





Jjjjeeeeeeejjjjjjjj!!!!





Dobra... Radosc zakonczona (odpowiednia iloscia wykrzyknikow) i teraz przydalo by sie dac znac co u mnie slychowac...





Jak widzicie na zalaczonym obrazku posadzilam sobie pomidory po zeszlorocznym sukcesie "na parapecie". Mialam kilka posadzonych w 2 litrowych butelkach i wyrosly... Stwierdzilam, ze w tym roku bede miala duze... Pomidory znaczy sie... Colina siostrzeniec ma calkiem mily ogrodek na tylach domu, ktory odchwascilam i sobie sadze... Mam cukinie, salate, szpinak, sloneczniki, nasturcje, nagietki, rzodkiewke, celule, czosnek (te trzy ostatnie porzadne bo polskie - Mamusia mi przyslala), gladiole, irysy i ziemniaki (w specjalistycznych torbach). Co do ziemniakow to mialy byc od poczatku Colina ale jakos tak wyszlo, ze sobie je przywlascilam he, he... I co najwazniejsze odkrylam po krzakiem pirieusa (nie jestem pewna do konca jak to sie wabi ;0)) biale poziomki!!!





No wiec oddalam sie zajeciu przyjemnemu i pozytecznemu jakim jest ogrodnictwo! W prawdzie robie to na mala skale (tzn.skale domowa) ale zawsze to cos!





Co do relacji damsko-meskich nic sie nie zmienilo... Dalej mam swojego szkota. I dalej Go kofam! Nie pobralismy sie i nie mamy dzieckow zadnych. Jeszcze... Chwilowo prowadzimy akcje "O" jak oszczedzanie bo w przyszlym roku w czerwcu wybieramy sie na rejs co nas zdrowo trzepnie po kieszeni... Colina siostrzeniec (ten od ogrodka) ma w przyszlym roku 30-tke i jego mama, a Colina siostra stwierdzila, ze trzeba to uczcic. I rejs z tego wlasnie powodu sie odbedzie. Medytorenski. Rzym, Giblartar, Hiszpania, Lizbona, Barcelona, Florencja, Sewilla i te okolice. A to wszystko na statku z teatrem, lodowiskiem, skalka do wspinaczki, golfem i w sumie wszystkim do zapewnienia dobrej rozrywki. Mnie osobiscie na tym statku (z 15 pokladami - jak ja sie tam odnajde do cholery?) bedzie mozna znalezc w: barze suchi, barze szampanowym, kolo basenu, skalce wspinaczkowej lub na zajeciach yogi. Jak to maja byc wakacje mojego zycia to mam zamiar te dwa tygodnie wykozystac na maxa!!! I biada temu kto mi bedzie przeszkadzal!!! Nie moge sie juz doczekac!!!





A czego sie juz zupelnie nie moge doczekac to to, ze jeszcze trzy togodnie i dwa dni zostaly do moich DWOCH TYGODNI W DOMKU!!!!!!!!!!! O radosci!!! Pelnia szczescia!!! Musze usiasc w spokoju i zrobic plan co chce robic! Na bank przynajmniej 5 dni zaparkuje nad Solina! I to wszystko z mamusia i Tatusiem!!!

I oczywiscie z krowa zwana Ike, ktora to krowa (a raczej krow) jest podarkiem dla Fasola (zwanego tez Franciszkiem), ktory to Fasol bedzie sie rodzil za kilka miesiecy! Cholera... Jako starsza z siostr powinnam byc pierwsza do wszystkiego... A tu Joleczka moja kochana sie zaobraczkowala poltora roku temu i jeszcze chwile, a bedzie Mama!!! Dumna z Niej jestem! I bede Fasola (zwanego tez Franciszkiem) rozpieszczac w kazdy mozliwy sposob!!!

Oj leci ten czas, leci...

Co do roboty to moge powiedziec, ze mi sie nawet udalo! Po roku biurwowania na najnizszej pozycji dla lokalnego rzadu moge powiedziec, ze awansowalam. Od wrzesnia/pazdziernika zaczynam prace na stanowiku asystentki menadzerki nadzego dzialu. Nie jest zle. Rok wydajnej pracy i udowadniania, ze POLSKI PRACOWNIK POTRAFI dostane mala podwyzke (z widokami na przyszlosc) i wlasny gabinet. Roboty bedzie podejrzewam wiecej niz do tej pory (wczoraj po trzech dniach roboty prawie non stop skonczylam pierwszy raport) ale oplaca sie. Tutaj pracodawca na prawde inwestuje w pracownika. Moze prezydentem nawet zostane he, he?! Wszystko ladnie, pieknie z wyjatkiem tego, ze tu maja krolowa... A co! Krolowa zostane! Kto bogatemu zabroni!!!


Sciskam!!! Wrocilam!!! Huuurrrraaaa!!!

podpisano: zwierze futerkowe