wtorek, 25 listopada 2008

Jak miło!


Kochan Żyrafo! Jak miło Cię ujrzeć (bez możliwości pomacania ale zawsze coś). To dobrze, że dotarłaś szczęśliwie do miejsca przeznaczenia i jesteś tam szczęśliwa. A co teraz będziesz robiła jak już pobalujesz i odpoczniesz? Mam nadzieję, ze Twoje nowe zajęcie będzie dawało ci możliwość częstego blogowania i o blogu swym pod uroczym tytułem nie zapomnisz. Wszak to jedyna szansa, by nasza miłość przetrwała na wieki skoro na razie nie ma opcji na wspólne kąpiele w Srebrnym jeziorku, czyż nie?
Ja właściwie też jestem szczęśliwa. Moje małżeństwo przechodzi lepszy okres, nie ścieramy się z Robsonem prawie wcale. W dodatku w ten piątek idę do pana doktora i niestety prawdopodobnie w celu zajścia w ciążę będę musiała trochę bardziej się wysilić- czeka mnie polegiwanie w szpitalu czego nienawidzę.
Ponieważ zacne grono moich pożal się losie przyjaciół nieco się przerzedziło, za co chwała Bozi w Niebiosach, zabrałam się konkretnie za to po co zostałam stworzona czyli za profesjonalne jeździectwo. Rozpisywać się o tym nie zamierzam bo to skomplikowane i nudne dla przeciętnego człeka, z resztą i tak wszystko masz po sąsiedzku na moim blogu.
Pozdrawiam więc Ciebie i twego MMZ i oczekuję dalszych wieści z linii ognia. Dawaj dużo fotek.
Dusti

czwartek, 13 listopada 2008

Wrocilam!!!




Witam wszystkich wszem i wobec juz ze szkockiej ziemi!!!

Oto wczoraj wieczorem sie w koncu "polaczylam"!!!

Jest dobrze... Odprawe z roboty dostalam calkiem, calkiem wiec do konca tego roku nie pracujemy! Z reszta i tak nikt by mnie nie przyjal bo w przyszlym tygodniu lecimy na dwa tygodnie na Teneryfe zalapac ostatki sloneczka przed zalapaniem depresji zimowej w Szkocji, a na swieta na tydzien do domu!!! W koncu sie te 30 kiedys musi skonczyc, a nie ma to jak w rodzinnym gronie!!!

Dzis zaczelo sobie rozkosznie lac... A zeby bylo ciekawiej w ten rozkoszny deszczyk (mam nauczke, zeby zawsze brac ze soba parasol) musialam zapierdzielac celem spotkania sie z pania, ktora mi ma wystawic NIN - cos takiego jak nasz NIP i irlandzki PPS. MMZ oczywiscie sie mna zaopiekowal i doprowadzil mnie na miejsce. Dupska nam zmokly rozkosznie! Zaraz po powrocie zakopalam sie w lozeczku na nastepna godzinke, zeby sie troche rozgrzac! Jak juz teraz moge to bede zdjecia na bierzaco wszystkim zainteresowanym pokazywac!

Chwilowo koncze bo mi sie obiadek przypala! Robie jagniecinke z mlodymi ziemniakami, koprem i cytrykna... Mniam...

A wspominajac o jedzeniu... Znow mi du.. urosla wiec sie biore powaznie za nabieranie formy! Co sie dziwic?! Malo ruchu (na zewnatrz mieszkania he, he) i dobre jedzonko to najlepsza recepta na przytycie!

Jestem szczesliwa! :0)