Kochan Żyrafo! Jak miło Cię ujrzeć (bez możliwości pomacania ale zawsze coś). To dobrze, że dotarłaś szczęśliwie do miejsca przeznaczenia i jesteś tam szczęśliwa. A co teraz będziesz robiła jak już pobalujesz i odpoczniesz? Mam nadzieję, ze Twoje nowe zajęcie będzie dawało ci możliwość częstego blogowania i o blogu swym pod uroczym tytułem nie zapomnisz. Wszak to jedyna szansa, by nasza miłość przetrwała na wieki skoro na razie nie ma opcji na wspólne kąpiele w Srebrnym jeziorku, czyż nie?
Ja właściwie też jestem szczęśliwa. Moje małżeństwo przechodzi lepszy okres, nie ścieramy się z Robsonem prawie wcale. W dodatku w ten piątek idę do pana doktora i niestety prawdopodobnie w celu zajścia w ciążę będę musiała trochę bardziej się wysilić- czeka mnie polegiwanie w szpitalu czego nienawidzę.
Ponieważ zacne grono moich pożal się losie przyjaciół nieco się przerzedziło, za co chwała Bozi w Niebiosach, zabrałam się konkretnie za to po co zostałam stworzona czyli za profesjonalne jeździectwo. Rozpisywać się o tym nie zamierzam bo to skomplikowane i nudne dla przeciętnego człeka, z resztą i tak wszystko masz po sąsiedzku na moim blogu.
Pozdrawiam więc Ciebie i twego MMZ i oczekuję dalszych wieści z linii ognia. Dawaj dużo fotek.
Dusti