piątek, 29 lutego 2008

Predator i reszta...



Pochwalilam sie ta pogoda w morde...





Zamiast sloneczka i calej tej wiosny po przebudzeniu (juz nie takim fajnym jak wczoraj) oczka me zaspanie ujrzaly deszczyk! Moze nie byl on zbyt obfity ale wietrzysko ciezko pracowalo na to, by rozplywal sie na szybie sugerujac oberwanie chmury! Zostawilam MMZ sliniacego sie rozkosznie na poduszke i ruszylam do kuchni. Czlowiek sie do dobrego szybciutko przezwyczaja... Hipek sobie zamontowal ogrzewanie podlogowe na Barylach i jakos tak po powrocie nie moge sie przestawic znow na moje zimne... Ale co sie odwlecze to nie uciecze. Jak wroce do domku tez takie bede miala! Wypilam sobie herbatke pyszna zakupiona w Rzeszowku (mix 5-ciu herbatek jesli ktos ma zamiar byc szczegolowy) oczywiscie z miodkiem (niestety juz nie produkcji naszych polskich pszczolek) i zjadlam chlebus (sklepowy - swiezy upiekl MMZ jak wstal) z pasztetem produkcji mojej Hipki! Juz mi sie konczy... A buuuu...




Czy ktos wie po jakim czasie od zasiania wylazi bazylia? Juz prawie tydzien i nic nie widac! Zaczynam sie martwic!




Zebralam sie wczesniej przed robota, zeby pojechac do centrum i cholera by to wziela nie zalatwilam wszystkiego co chcialam! Kupilam kartke na Dzien Mamy sliczna i to jest najwazniejsze! W Irlandii dzien ten wspanialy jest 2 marca wiec wole kupic teraz i miec typowo mamusina karteczke niz wybierac pozniej z jakiejs kupy!!! Ludzi oczywiscie jak mrowkow! Skad to cale tatalajstwo sie bierze?




Bleee... Jak sobie pomysle, ze musze tu siedziec do 3-ej nad ranem dzis to mi sie od razu odechciewa wszystkiego! Piec godzin! A piec juz przesiedzialam! A jeszcze to jest flustrujace, ze MMZ wlasnie poszedl sobie do domku (w piatki konczy o 22-ej)!!! I tak dobrze, ze czeka grzecznie na mnie w domku, a nie szlaja sie gdzies sam po knajpach... (Tfu, tfu, tfu i odpukac w niemalowane zeby nie zaczal!)




Acha! Obiecana mam na niedziele wycieczke do ZOO!!! ;) Kilka dni temu urodzil sie maly slonik i wszyscy lataja go ogladac! A co! Ja sobie tez polece! A po ZOO mam nadzieje, ze wybierzemy sie do jakiegos kina. Ostatnio ogladalismy Obcego versus Predatora (kibicuje Predatorowi!!!) i MMZ zaczal przysypiac, a ja lubie takie "szmiry akcji" wiec dlawiac sie popcornem w tzw. "momentach" ogladalam zawziecie. Tutaj przypomnial mi sie horror sci-fi "Jason X w kosmosie"! Ogladalam go z Yolly-Birdy (siostra ma) i zarykiwalysmy sie ze smiechu!!! Wlasnie sie dowiedzialm, ze Jason X jest bohaterem serii "Piatek Trzynastego"! Ale jazda! Moze ja sobie zaczne konpletowac cala serie (9 tylko z Jasonem plus 2 z Freddym!), a jak wroce do domku zrobimy sobie z Yolly mala sesje telewizyjna!!! Nawet Jason versus Freddy jest!!! Och coz za rozkosz!!!




Jak juz jestesmy przy filmach to z kolei "No country for old men" ("Nie ma panstwa dla starego czlowieka" po polsku? - w cholere tych oskarow dostal!!!) ja zaczynalam pochrapywac, a Colinek siedzial z otwarta paszczeka... Rozne sa gusta...




Tak jeszcze odnosnie predatora (yatuja) dodam, ze jest on z polnocno-zachodniej czesci galaktyki Drogi Mlecznej. Szybko trawi, zyje okolo 150 lat, skacze jak przerosniety pasikonik dzieki wzmocnionemu kregoslupowi, traktuje polowanie jako cel egzystencji (jako trofeum odcina glowe), ceni odwage, mestwo, siłe i wolę walki, grdzi strachem, tchorzostwem i słaboscią! No i sam sie potrafi naprawic jak go ktos nadszarpnie!!!


To by bylo na tyle o moim idolu Predatorze!


No... I juz za 10 min polnoc wybije!!! I jeszcze jakies 3 godzinki w robocie! Alez to szybko czas mija jak sie tak sobie pisze w przerwach na prace!!! Wlasnie skonczylam sobote - 14 trakow, a teraz zostal poniedzialek (4 gotowe) - 22 traki. Nie jest zle! Przed trzecia powinnam stad wyjsc! Wszystkie chlopaki siedza na przerwie i bardzo dobrze! Osobiscie jakby ktos mi kazal 8 godzin z dwoma polgodzinnymi przerwami smigac po komorach z temp. w okolicach -20-tki to nie zostal by po mnie nawet smrodek! Jestem pelna dla nich podziwu!

A wlasnie! Jak by sie ktos pytal to nawiazalam kontakt z Misiem czyli Lullusiowym bylym! Wlasnie czekam na jakiegos maila od niego! Bede informowac na bierzaco!

Dobra... Koncze te wypociny na dzis bo sie zanudzicie czytacze drodzy i zycze wszystkim

MILEGO WEEKENDU!!!!!!!
Do napisania w poniedzialek!!!

Z.








czwartek, 28 lutego 2008

Wiosna idzie towarzysze i towarzyszki!!!

Dzis wyjatkowo sie obudzilam o godz. 7-ej rano! Zapewne parskniecie tu smiechem czytacze drodzy bo codziennie wstajecie w tych okolicach ale dla mnie jako istoty pracujacej na nocki to tak troche srodek nocy jest...

Ptaszki zaczynaja spiewac!!! Jestem z tego powodu szalenie zadowolniona! W ogole to cos sie tu wiosna zaczyna wprowadzac na dobre i dobrze!!! bo juz mam tego zimnego zimowego wietrzyska dosc! A do tego od razu sie czlowiekowi poprawia humorek jak widzi wszedzie zonkile slicznie kwitnace i taka swieza zielen! Jedna z zalet zycia tutaj jest to, ze nie lapie jesienno-zimowej deprechy! Owszem deprechy miewam ale nie tego rodzaju.

Nie wiem, czy Wam sie czytacze tak zdarza ale obudzilam sie w sposob dziwny jak dla mnie... Po prostu otworzyly mi sie oczy i tak sobie wstalam. Bez przewracania z boku na bok, bez ziewania, bez przeciagania... Miodzio...

Wlasnie w radiu mowili, ze drugi gosciu zmarl dzisiaj w nocy. Ale porazka. Podejrzewam, ze w Polsce tez o Tym trabia. Jak to mozliwe, ze 15-to latek moze sobie kogos tak o zadziabac? I to srubokretem? To jest chore... Zaczyna sie ucierac przekonanie, ze irlandczycy nas polakow juz nie lubia... Osobiscie nie spotkalam sie z jakimikolwiek uprzedzeniami. Choc mam wrazenie, ze z tym nielubieniem to nie tak do konca. Najgorsza jest mlodziez (13-15-tki), choc w zasadzie nalezalo by cale to tatalajstwo nazwac dziecmi! Nie boja sie skurczybyki niczego i nikogo! Wiedza, ze wiezienie ani zadna wieksza odpowiedzialnosc nie grozi to sobie pozwalaja. Aroganccy, bezwzgledni, chamscy w najgorszym tego slowa znaczeniu debile! Juz mi sie cisnienie podnosi... Koniec tematu.

Wiosna! Zonkilki! Ptaszki! Traweczka! Zielonosc! Ciepelko!

Od razu sie optymistycznie zrobilo ;)

Mam pytanie za 100 pkt. Czy ktos moze zna jakies dobre sposoby przyzadzania melonow lub papai? Wlasnie w dzisiejszy poranek zakupilam sobie te wlasnie owocki w Teskaczu. Tak swoja droga to jestem pelna podziwu dla MMZ bo nawet nie byl zbyt naburmuszony jak Go zdarlam z wyra kolo 9-ej! Jestem z Niego dumna... (tu autorce sie lezka w oku zakrecila)

No i w Teskaczu kupilam sobie plytke Neila Sedaki i jestem z tego powodu uchachana jak swinia w blotku!!! To byly czasy... Bede sobie sluchala jutro robiac porzadki i piekac chlebus!

Dobra! Koniec na dzis! Biore sie za robote!

Z.

środa, 27 lutego 2008

W oczekiwaniu na autobus...


Jak to dobrze, ze pracuje od godz. 17-ej. Moge sobie takie zachodziki pstrykac czekajac na autobus do roboty.

Z.

wtorek, 26 lutego 2008

Dusti zawsze racje ma...

Jesli ktos czytal komentarz Dustiego... Odpowiadam teraz szczerze na wszelkie pytania i zarzuty ;)



Co do wszystkich sprzecznych informacji...



1) Tak Dusti moj luby - myslalam, ze Twoja mama juz sie na dobre do Ciebie przeprowadzila! Podejrzewam, ze mi sie cos na mozg rzucilo bardzo agresywnie skoro takie przeswiadczenie o stanie sytuacji mialam... Rzeczywiscie wizja Twojej mamy i Dzikiego Billa Mirona w gre nie wchodzi! Choc z drugiej strony moglo by byc ciekawie... ;)



2) Co do tego wracania - W planach bliskosieznych zamiaru nie mam. Chce sie ta Szkocja nacieszyc, napstrykac jej zdjec, poplawic sie w jej jeziorach, polazic po jej gorach i powchlaniac cala ta polnocna dzikosc! Za to jesli mowimy o dalszej nieco przyszlosci to zobaczymy co ona przyniesie. Ja sie zamierzam wprowadzac na Baryly. Czy MMZ bedzie podzielal ta chec? To jest najciekawsze... Nie moge powiedziec: "Ja wracam bez wzgledu na wszystko". To jest wlasnie ta cholerna doroslosc !!!!!!!!!!! Jak czlowiek byl piekny i mlody to mial w dupsku cala reszte i dbal tylko o szkole (lub i nie), wakacje i kase na jakas rozrywke... A teraz trzeba zaczac podejmowac decyzje, ktore nie zawsze nam sie podobaja... Slok pocylowal...



3) A teraz co do Rzeszowka...

Milosc mi owszem - opromienia ;) lecz ... Dusti rozumiem Twoj punkt widzenia... !!!

Jesli wezmiemy wszystkie nasze wspomnienia i umiejscowimy je w rzeczywistosci to tylko siasc i plakac!!! I dlatego ja sie staram nie przywiazywac za bardzo do miejsc... Ale z kolei jak przyjdzie co do czego w sprawie ludzkiej lub zwierzecej... NO. Jeszcze niedawno jak pisalam, spredzilam dwa poranki ryczac w szlafrok (dla zainteresowanych frotowy w bialo-zolte paski) Hipki mojej ukochanej... W poniedzialek rano juz w Dublinie otworzylam oczy i sie mi te oczy tak pocily przez prawie caly poranek... Nie ma mamusi, tatusia i calej bandy kociej...


Dusti! Badz dalej zbuntowanym, sentymentalnym durniem!!!!! Za to miedzy innymi Cie kochamy z Lullim okrutnie!!! Nie waz sie nam zmieniac!!!


A co do cmentarzy to jeszcze daleka do nich dla nas droga!!! Jak na razie tam lezy Plonka, co puszcil baka!

Z.

poniedziałek, 25 lutego 2008

Wrocilam!!!!

No i jestem z powrotem!!!

Skaczcie do gory z radosci czytaczki i czytacze szanowni!!! I tak na dzien dobry blagam o wybaczenie goraco... Wiem, wiem... Mialam sie udzielac towarzysko oraz spotykac!!! Niestety!!! Nie dane mi bylo!!! Po pierwsze napawalam sie rodzina, ktorej od okolo roku oczy moje piekne nie ogladaly, a po drugie brzydka, brzydka choroba do mego boskiego cialka sie przyczepila i swemi mackami przyprawiala o diarrohea czyli po naszemu mowiac biegunke. Brzydka, brzydka choroba ta zwana grypa jelitowa obfite zniwo zbierala w Rzeszowku naszym ukochanym! Na szczescie w moim przypadku nie byla ona zbyt napastliwa, ale i tak prawie trzy spedzilam na przemieszczaniu sie z lozeczka w okolice kibelka... Nic milego...

Wiec mily czytaczu zwany tez CP przez wielbicielki nie demoluj polowy Rzeszowa z rozpaczy!!!

Co do wrazen z pozostalych "nieprzesranych" (wybaczcie ma gramatyke jesli cos mi sie zle napisalo) dni to jestem szczesliwa. Tak na poczatek mialam 2 dni sniegu!!! Choc w planach pogodowych przewidywano temperatury bardziej plusowe na ten okres czasu Madzi na zamowienie zasypalo ladnie Baryly i nawet mroz w nocy byl siarczysty!!! Cos pieknego!!!

No i spotkalam calkiem przypadkiem mame Dustiego szanownego i sie zem straszliwie ucieszyla bo bylam swiecie przekonana, ze przeprowadzila sie Ona juz na Mazury do cory!!! Porajdalysmy na przystanku przez jakies 10 min co mi bardzo humor moj zyrafi poprawilo!!! Ach, ach, ach!!!

Stwierdzam, ze Rzeszowek jako miasto nie zmienil sie bardzo z wyjatkiem tylko WIEEEEELKIEJ dziury po hotelu (kto to w ogole wymyslil?) i nowego budynku postawionego zamiast internatu VI LO.

Jak juz tak pisze o wszystkim to chce zaznaczyc, ze mam zadatki na rasowa anemiczke oraz bardzo wysoki poziom cholesterolu. Tak, tak - robilam badania! No i w zwiazku z powyzszym moja Hipcia ukochana molestuje mnie o pietruszke. Stwierdzilam, ze co mi szkodzi i bede sadzic! Tylko musze sobie doniczke wieksza sprawic... Juz mam wysiana bazylie i tymianek oraz posadzilam sobie dabka polskiego w doniczce! Znalazlam go w lesie kolo chalupki i juz byl ladnie pekniety i cos zielonego mu wylazilo!!! Mam nadzieje, ze bedzie "duzy, okraglutki"!!! Moj MMZ powinien go sadzic (wraz z budowa domu i plodzeniem potomka) ale w naszej symbiozie to ja mam zielone sklonnosci! I do tego wszystkiego barszczyk sobie ukisze! A co! Jak sobie morfologie podciagac to na calego!!!

Tylko ja sie tak zastanawiam skad ja mam taki ten cholesterol wysoki w morde???

Czas mi zapierdzielal jak glupi i choc wstawalam kolo 8-ej rano, kladlam sie kolo 12-ej (wydawalo by sie, ze tyle go jest) dni byly nadal za krotkie! Ostatnie dwa poranki spedzilam na chlipaniu w maminy szlafrok (mama byla w niego ubrana) z powodow oczywistych... Ja nie chce wracac do tej chromolonej Irlandii!!! No ale wrocilam. I tylko dziekuje Panu Bozi, ze ten rok bedzie obfitujacy w odwiedziny w obie strony z czestotliwoscia znacznie wieksza niz ostati!

Juz sie nie moge doczekac rodzicow tutaj! Potem wesele Joli gdzies kolo lata i Boze Narodzenie - pierwsze od prawie 4 lat spedzone z rodzinka w domku!!!

Czuje, ze wroce do domu. Nawet MMZ sie zakochal w Barylach i planuje za jakies 5 lat spakowanie mamatkow i przeprowadzke do Polski. Nie wiem na ile Mu tego zapalu wystarczy ale trzymam kciuki!

Wierze w to, ze bedzie dobrze!!!

sobota, 16 lutego 2008

To juz jest koniec...


Jest godzina 01.37, zostalo mi jeszcze z poltorej godziny roboty, oczy mam na zapalkach, ryjek mi sie drze i generalnie chce mi sie do domu!!! Bede dzielna! Wytrwam! Pozytywne myslenie! Jeszcze poltorej godziny w pracy ale za to cale 10 dni bez niej!!! Miodzio... Mam przed oczami wizje cieplutkiego lozeczka z MMZ chrapiacym w nim rozkosznie... Na szczescie chlopaki przy samym koncu sa jak konie. Czuje stajnie to drze do domu ile wlezie, zeby nie wiem jak byl zmeczony.
No to do napisania drodzy czytajacy... Wracam za 10 dni!!!
Ciumki!
Z


piątek, 15 lutego 2008

Hemoroidy jeszcze raz...

Pyta się gosc, goscia:
- Łechtaczka jest z przodu czy z tyłu?
- No z przodu, a dlaczego pytasz?
- Cholera całą noc bawiłem się hemoroidem!
Smacznego!!!

Piekne i mlode...




TOSMY MY - SWINKI TRZY!!!!!!!

i jeden prosiak na dokladke...

czwartek, 14 lutego 2008

Do domku!!!!!

A tak dla wszystkich zainteresowanych to lece do domku na tydzien w niedziele!!!

Wiem, wiem... Wiaze sie to brakiem nowych opowiesci z zycia zyrafy ale pomyslcie... Coz to za radosc bedzie, gdy wroce z glowa wypelniona pomyslami na nowe posty!!!

Moze jeszcze jutro cos skrobne.

Jak na razie to narazie, zerwij bazie po urazie, pozdrow Zdzisia oraz Kazie!!!

Z.

olej...

Nie wiem, czy dobrze trafilam ale znalazlam notatke, ktora twierdzi, ze:

"Oleje naftowe charakteryzuja sie temperatura wrzenia powyzej 3250 stopni Celsjusza."

NO! To juz wiemy, ze Lulli siedzacy najnizej mial pelne prawo do wydzierania sie pod niebiosa gdy ten olej tak Go smazyl...

I jeszcze jedna ciekawostka...

Lniana prezerwatywa była używana początkowo jako sposób na uniknięcie zarażenia się chorobą weneryczną, ale w ciągu stu lat uznano jej znaczenie jako środka zapobiegającego ciąży. Około roku 1800 prezerwatywy z jelit owczych były w powszechnym użyciu : suszone i moczone w wodzie przed użyciem. Mniam...

moje sny...

Witam wszystkich cieplutko!!!

Dzis chcialam troche czasu poswiecic na sny moje przedziwne (ogolnie sny moje nie sa normalnie osadzone w realiach naszego swiata ale to juz przegiecie...). Przez osastnie dwa-trzy miesiace miewam sny rozne, dziwne, smiertelne i szczesliwe... (nawet jeden lubiezny mi sie trafil ale z powodow wiadomych przytaczac nie bede...) Nie wiem skad i dlaczego przypetal mi sie w ktoryms z nich - gatunek "sen smiertelny", sam Osama bin Laden!!! Jak latwo sie domyslec zginelam. I to zginelam smiercia tragiczna z Osama w jednym samochodzie. Generalnie amerykanie (coz za narod...) polapali terrorystow, powsadzali ich wszystkich do samochodow (okolo 15-tu), a nastepnie ostrzelali ze wszystkich stron doprowadzajac do wybuchu wielkiego... Nie mam zielonego pojecia jak ja sie w jednym z tych samochodow znalazlam i to jeszcze w tak doborowym towarzystwie (pewnie znow winna czegos bylam...)... W kazdym razie sen moj rozkoszny zakonczyl sie scena na kanapie. Zaraz po wybuchu duchowa ma postac przeniosla sie na kanape mojej babci krakowskiej, ktora ujrzawszy mnie stwierdzila, ze: "za pieknie to ty po tym wybuchu nie wygladasz...". No coz... Nie kazdy moze wygladac "bosko" delikatnie rozczlonkowany i potarmoszony w eksplozji. W kazdym razie doszlam do wniosku, ze skoro ona mnie widzi to tez musi byc "po drugiej stronie" i wlasnie gdy mialam ja o to zapytac zostalam obudzona przez milosc mojego zycia, ktoraz to zarzucila na me spiace cialo swe odnoza...

Z drugim snem wiaze sie jeden z rodzajow potworkow bajkowych, tylko ja nie pamietam, ktory to z nich wiec zrobie sobie metode selekcji wykluczajac ich srodowiska zywotnosci:
  1. Gnom - mieszka w ogrodku - odpada,
  2. Troll - mieszka pod mostem - odpada,
  3. Elf - las - odpada, choc tez mi sie ktorejs pieknej nocy snilo, zem elfem lekkim jak piorko (rozmiar mojego brzuszka zaczyna mnie przerazac lekko) i sobie fruwam po lesie... slicznie bylo...
  4. Ork - gdzie mieszkaja orki? (orki, orkowie, czy orcy?) - odpada,
  5. Goblin! - mieszka w jaskiniach i tunelach podziemnych!!! - to ja!!!

No wiec juz wiemy! BYLAM GOBLINEM! I z tego co pamietam to za piekna nie bylam nawet jesli we snie moim bylam KROLOWA!!! No coz... Nie kazdy moze wygladac "bosko" delikatnie rozczlonkowany i potarmoszony w eksplozji ORAZ bedac krolowa goblinow! Nawet rzekla bym, ze bycie glowa panstwa zobowiazuje do bycia kreatura szpetna okrutnie.

Mialam ja swoje krolestwo i piekna sale tronowa na wizerunek komnaty solnej w Wieliczce i mialam ja trzech rycerzy (nie wiem, czy w przypadku goblinow mozemy mowic o rycerzach) i zeby jeszcze tego bylo malo mialam zadze. I to zadze na temat magicznego pierscienia, ktory znajdowal sie na powierzchni. Chcac go zdobyc bylam zmuszona porzucic moj wygodny tron (purpurowe poduszki... mmmmmm...) i wybrac sie wraz z moimi trzema rycerzami na wyprawe w celu jego zdobycia. I zdazylam tylko wydostac sie na powierzchnie (za pomoca czarow chyba zmieniona zostalam w czlowieka i przywdzialam powloke cielesna moja wlasna, osobista, zyrafia) i zauwazylam, ze osoby narodowosci pakistanskiej (cos za duzo tych arabow...) przejely sklepy przy ulicy 3-go Maja!!! Wybralam sie na zwiedzanie i poszukiwanie znanego nam juz pierscienia (magicznego). Do tego wszystkiego mialam cudowna mape (cos na ksztalt bardzo pomocnej mapki Harrego Pottera), na ktorej lokalizacje tegoz mojego magicznego pierscienia oznaczalo lsnienie przedziwne... Lsnienie to okazalo sie swiatlem dnia rozkosznego za oknem i tym samym koncem mojego cudownego snu... Moze ktoregos dnia zapadne w sen pt. "Wyprawa po magiczny pierscien" cz.2.

Dzis natomiast cos bardziej realistycznego. Bardzo zdenerwowany kowboj (zeby nie powiedziec wk......y) probowal mnie sprac na kwasne jablko. Nawet mnie grzmotna pare razy lamiac sobie na moim czole (nie pytajcie jak, gdzie i ktoredy...) palec srodkowy reki prawej, ktory podczas rozejmu mu opatrzylam z tym, ze ja jakos nie czulam za bardzo bolu. Jedyne co nie bylo zbyt komfortowe to cala idea ucieczki... Nie cierpie snow, w ktorych uciekam!

I wlasnie przypomnialam sobie moj sen z czasow Rico Band, gdy to bylam powaznie przerazona jego pojawialnoscia... Przez tydzien noc w noc ten sam sen...

Bylam sobie z wizyta u lekarza w przychodni na ul.Hetmanskiej. Jak wiecie w tej oraz w innych przychodniach podloga zrobiona jest z bialo-czarnej mozaiki. W moim snie nie bylo inaczej. Jedna z malych kosteczek tej oto mozaiki byla wystajaca, wiec nie namyslajac sie dlugo kopnelam ja sobie. I tak oto zaczal sie moj koszmar. Z otworku tego zaczal sie wydobywac goracy - w tempetarurze wrzenia (jakkolwiek jest ona wysoka) olej, ktory to zaczal zalewac podloge w przychodni. W przeciagu nastepnych kilku godzin polowa miasta byla zalana i nawet nasza ukochana rzeka Wislok nie byla w stanie ochlodzic badz tez zatamowac tego olejowego potopu. Koniec byl taki, ze caly sklad Rico Band siedzial uczepiony metalowej koncowki wiezy zamku i nie wiem dlaczego Lulli (zawsze w panterce) zawsze zostawal przypiekany pierwszy, a ze ja siedzialam w srodku (Dusti szczesciarz na samym szczycie) Lulli sie probowal sie po mnie wdrapac na gore... I zawsze w momencie, gdy Lulli zaczynal wrzeszczec jak smazacy sie w oleju (w rzeczy samej byl smazacy sie!) ja dostawalam palpitacji serca i sie budzilam...

Koszmar...

Ale miewam tez i mile sny jak wspomniany wczesniej sen elfi oraz mnostwo snow wampirzych... Przewaznie wampirzyca jestem i sie pastwie nad jakimis glupimi cip..i okreslanymi czasem mianem "barbi" (piekne z zewnatrz - puste wewnatrz) Coz za rozkosz zlapac taka przedstawicielke plci pieknej za starannie ulozone wloski i piernicznac dobrych kilka razy o sciane... Wiem... Brzmi sadystycznie ale rozkosznie...

Tylko niech sie nikt nie doszukuje tu zadnych podtekstow typu kompleksy! Ja takowych nie miewam, a moja niechec do dziewoj tego typu bierze sie z tego, ze sama osoba konkretna jestem i nie wyje "bo mi sie paznokiec zlamal"!!!

NO!

poniedziałek, 4 lutego 2008

wspomnienia...

Tak mnie to wlasnie uderzylo... Ja, Lulli i Dustin. Nie mamy nawet jednego zdjecia wszystkie razem!!! A moze mi sie juz calkiem cos rzucilo na czesc mozgu odpowiedzialna za pamiec???



Pamietam kupe czasu spedzona razem. Pamietam nasze wspaniale RICO BAND, proby w boksie, mojego tate, ktory zbeszczescil nasza swiatynie szukajac jakiejs zmijki, czy czegos w tym stylu, pamietam mate na scianie z arabka i dzinsami Dustiego, pamietam nasze rozkoszne zawodzenia, podpalanie szlugow (Caro czerwone - Dzordz, Mewy Zielone - Dusti, Irysy (gwozdzie???) - Lulus) i gaszenie w kupie piasku za drzwiami, rozpacz nasza wspolna, gdy ciotka Barwinkowa zabronila Lulusiowi sie z nami zadawac (a zwlaszcza z Dustim he, he...) i nawet rozmawiala na ten temat z Hipkami (dla zainteresowanych - Hipki sa to moi rodzice), a pozniej depresje Dustiego, pamietam jak zamiast proby wybralam Wilskiego (Boze! Gdzie ja mialam glowe, oczy i dupe???!!!) co zostalo pomszczone okrutnie udekorowaniem mojej klatki recznie malowanymi "pozdrowieniami", pamietam Dziennik Pokladowy Rico Band, ktory na wiase mowiac gdzies nawet mam w papierach.



Pamietam nasze opetanie Hortex-em (najlepsza dyskoteka przelomu lat 80 i 90-tych w Rzeszowie!!!), Lulus w "panterce", brak funduszy powiazany czesto z posiedzeniami przy 1 soku, malego, ktory to w Dustiego uczuciach i nerwach delikatne spustoszenie posial (czy Lulli byl z Lopuchem?), pamietam Frediego na ktorego widok dostawalam palpitacji serca, Grzegorza (z tego co pamietam to mial egzeme i chcial wziasc Dustiego do loza...), zakaz wchodzenia w obuwiu sportowym i najlepsza skladanke "wloska" wszechczasow!



Pamietam Drumbowy - Dusti mial najlepsze... Czy Lulli chodzil w drumbowach? Pamietam jak moja Hipka robila mi wyrzuty, ze nie ubieram sie jak dziweczynka... ;)



I w tym momencie chcialam zaznaczyc, ze nasz styl wyprzedzil mode!!! Bylysmy modne przed czasem! Caly ten rap i hip-hop to nic innego tylko drumbowy!



Pamietam wyprawe w Bieszczady (bez Lulliego), knajpe Ludzi z mgly, Katarzyne z warkoczami (teraz dumna zone Konrada z ktorym splodzili dwojke dzieci) oraz Saneckiego, ktory to sie wybral bez pozwolenia rodzicow, a nastepnie sie spufal jak zloto i rzygal na balkonie ;) To byly czasy... Mam gdzies nawet ze soba zdjecia...

To byla nasza wielka pierwsza wyprawa bez rodzicow! I ostatnia... Byly plany powtorkowe - nic z nich nie wyszlo...

I pamietam Krasice i Misia row marianski dojrzany przez dziure w podlodze, szerszenie, cukierki pudrowe i tate Dustiego.

Tak sobie teraz pomyslalam - powinnysmy wszystkie trzy nie przejmowac sie zadnymi facetami (zadna nie jest z tym, z ktorym zaczynala I DZIEKI BOGU!!!!) i po prostu zyc pelnia zycia trzymajac sie w kupie!

Teraz nie wiadomo kiedy sie znow zobaczymy...

Dusti byl pierwszy. Robciu, Mazury, konie, lasy, jeziora, drugi koniec Polski.
Lulli nastepny w kolejce. Danielek, milosc od pierwszego wejrzenie (moje to po czesci zasluga co ciotka Barwinkowa mi zakomunikowala kilka razy), Krakow.
No i zostalam sama w Rzeszowie z Dustiego Mama i Lullim dojezdzajacym od czasu do czasu. A pozniej i ja sie z niego wynioslam do tej zakichanej Irlandii (a tu jeszcze mnie do Szkocji niesie za nie dlugo). Cofnela bym czas. No i sie cholera poryczalam... Ale ja za Wami tesknie dziewczyny!!!

Dobra... Koniec tych sentymentow! Teraz trzeba sie zebrac w kupie, znalezc chwile czasu i zorganizowac jakies spotkanko w jakims wygodnym miejscu! Myslec dziewoje moje! Jak sie da to moze i w to lato?

Zostawiamy mezow i robimy nasz wlasny, osobisty sabat!

Juz sie nie moge doczekac!!!

Mazia


To ja. Znaczy sie moj cien na plazy jakies 5 min piechota od domu. Szczesciara ze mnie nie? Ze mam tak blisko plaze znaczy sie! Jak jest ladna pogoda zapuszczam sie tam sama lub z MMZ (Mezczyzna Mojego Zycia) i sobie spracerkujemy. Cala ta plaza z wydmami i mokradlami stanowi rezerwat ptakow wiec trzeba uwazac na miny powietrzne ale warto sie przyczaic i polezec chwile cicho w trawie... Te ptaszyska sa normalnie czarujace! Dostalam porzadny aparat na urodziny wiec jak sie tylko zrobi cieplo bedzie mozna mnie znalezc przyczajona w trawie...
Z.

Hemoroidy...

Tak mi caly czas te hemoroidy siedza w glowie jako, ze kiedys zamiescilam artykulik na ich temat na Karolkowym blogu (pozniej Karolek je wykasowal) i wydaje mi sie, ze ich rodzaje (hemoroidow) oraz sposoby ich odprowadzania w powiazaniu z rozmiarem byly przedstawione bardzo obrazowo wiec umieszczam je u siebie.

Zaczynamy!!!!

1) Rodzaje hemoroidow zwanych rowniez zylakami odbytu:

żylaki odbytu wewnętrzne - znajdują się powyżej linii grzebieniastej, (cholera wie o co chodzi z ta linia)
żylaki odbytu zewnętrzne - znajdują się poniżej linii grzebieniastej, są pokryte nabłonkiem wielowarstwowym płaskim.

2) Guzki krwawnicze (inna nazwa hemoroidow) i sposoby ich odprowadzania:

powiększenie guzków bez ich wypadania na zewnątrz;
guzki wypadają na zewnątrz w czasie wypróżniania się, lecz cofają się samoistnie;
guzki wypadają w czasie wypróżnienia i muszą być odprowadzone ręcznie;
guzki utrzymują się na zewnątrz, nie zmniejszają się i ulegają zakrzepicy.

SMACZNEGO!!!!!!!!!!!!!!

Oda do Mirona...

O Mironie Wielki, O Mironie Wspanialy,
Szlachecko na skroniach juz wylenialy,
Tys jest jak Slonce swiecace na niebie,
Wszystkie pchly lgna namietnie do Ciebie.

Tys byl urodzon ze szlacheckiej krwi,
Ty masz nos szlachecki, szlacheckie masz brwi.
Szczeka Twa nosi znamiona szlachetnosci,
Choc I tak w proch marny obroca sie kosci,

Szlacheckie Twe nasienie, szlacheckie Twe jaja,
Ich wielkosc I pojemnosc Twa zone rozbraja,
Nawet Twe nogi choc krzywe I chude,
Szlachecko nosza owlosienie rude.

A Kiedy idziesz zrobic Twa szlachecka kupe,
Caly swiat podziwia lsniaca Twoja dupe,
Ktora gdy odejdziesz w proszek sie przemieni,
I szlachecko spocznie w tej mazurskiej ziemi.

I wszyscy maluczcy I stanem ubozsi,
Lecz mojemu sercu wiele, wiele drozsi,
Pod oslona nocy zaczna celebrowac,
I na Twym szlacheckim grobie do rana tancowac!

A ja przez zeby splune soczyscie,
Potem sie usmiechne I zaklne siarczyscie,
I pomysle o szczesciu Twej szlacheckiej rodziny,
Ze sie pozbyla takiej gadziny!

sobota, 2 lutego 2008

Zyrafy zlote mysli...

Zycie calkiem jest do dupy!
Rozmawialy tak dwa trupy.
Robal z nosa Ci wylazi,
slonce w oczodoly razi,
kupe ziemi masz w miednicy,
wraz z resztkami twej spodnicy,
cala sprawa smierdzi trupkiem,
co pokryty zoltym strupkiem
gnije sobie w kompostniku
tam gdzie dziadek robi siku!

Z


Jest godzina 15 po drugiej nad ranem w piatkowy wieczor, a ja jeszcze siedze w robocie!!!! Pieklo i szatani!!! Zaczyna mi szajba odbijac...