sobota, 28 lutego 2009

Plany tatuazowe...


Stwierdzilam, ze jak tylko dostane robote to sobie strzele tatuazyk. A tak zeby bylo dokladnie to mamy zamiar z MMZ (wkurza mnie znow ale to juz taki jego urok he, he) strzelic sobie cos razem. I wlasnie dzis naszla mnie cudowna idea (watpie, czy Hipci sie to bedzie podobalo...), ze na dloni pod linia palca wskazujacego walniemy sobie po polowce takiej wlasnie szczesliwej monetki... Jak zlaczymy lapki to bedzie calosc! Tylko sie zastanawiam, czy nie lepiej bedzie zrobic to na stopie... A w razie czego (odpukac!!!) zawsze moge sobie dotatuowac reszte... ;0)


czwartek, 19 lutego 2009

Kochana moja!

To nic takiego, tylko depresja. Zwyczajnie, martwy sezon, zero kasy własnej, samochód się psuje, budowa domu utknęła, mąż ma sesję, teść andropauzę, konie potrzebują odrobaczenia, rachunki zapłacenia, a moje trzydziestoletnie pokiereszowane ciało zaczyna odmawiać współpracy reagując na każdą próbę wysiłkową gwałtowną migreną.O macierzyństwie na razie zapominam bo nie mam na ginekologa, z resztą i tak na 90% czeka mnie adopcja więc spieszyć się nie muszę.
Po powrocie z mojej comiesięcznej lumpiarskiej wycieczki do dużego miasta zawsze łapię depresje albo grypę- jedno z dwóch.Grypę bo po wypiciu latam goła:-) a depresję bo wciąż jeszcze pamiętam jak to było w dużym mieście i jak mogłoby być gdybym nie wpadła na genialny pomysł zamieszkania na wsi.Nie uwzględniłam w swoich rachunkach, że któregoś dnia opuszczą mnie siły a być może nie będzie to ten dzień, w którym stać mnie będzie na służbę.
Oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru zmieniać się w chodzący ideał, nie ma mowy. W pokonywaniu dołów pomaga mi praca twórcza, pisanie komedii scenicznych dla scenek wiejskich i mrocznych opowieści o wampirach, zwłaszcza to drugie.
Całuję w jajniki i w kurwicę.
Dusti

wtorek, 17 lutego 2009

NAJWSPANIALSI RODZICE SWIATA!!!


Oto znow ja...

No i znow siedze sobie sama w domeczku (nie ma to jak czas poswiecony samej sobie) i sie relaksuje. Tym razem z butelka szampanika, ktory dostalismy z MMZ w celu uczczenia zareczyn, a ktorego smaku MMZ nie lubi wiec tym wiecej dla mnie!


Dzis mialam spotkanie w biurze posrednictwa pracy. Generalnie opowiedzialam pani, ktorej imie brzmialo Dorothy (czyli zwyczajna Dorotka) co robilam przez ostatnie dwa tygodnie celem znalezienia pracy i wyszlo na to, ze mialam wieksze pojecie o mozliwosciach tegoz znalezienia niz Dorothy. NO. Dorotka byla bardzo sympatyczna i nawet obiecala mi dac znac jak cos sie pojawi z jej strony. Z tego co slyszalam to maja sie pojawic mozliwosci pracy w samym posredniaku i to juz w marcu! Zobaczymy co z tego wyniknie!


Jak nie to bedzie ze mna tak jak prognozowalam z ostatniej rozmowie z Karolkiem - moim bylym wspolpracownikiem Cuisine de France, Dublin Port (teraz juz Clondalkin), Irlandia. Calkiem po prostu ulokuje sie w kartonowym pudeleczku (jak nam sie uda dorwac gdzies wieksza ilosc to bedziemy miec nawet M-4 jesli nie wille) pod mostem w Glasgow. Zapraszam serdecznie. Strasznie mnie doluje to, ze nie moge znalezc tej cholernej roboty!!!


Zapisawszy sie do biblioteki zaczelam korzystac (czy to jest na pewno "rz"?) z jej zasobow (chwilowo mnie nie stac na nowe ksiazki he, he) i dorwalam ksiazke z cwiczeniami jogi, z ktorej dowiedzialam sie, ze przed zaczeciem jakich kolwiek pozycji powinnam najpierw opanowac do perfekcji tzw. Pozdrowienie dla Slonca (Surya Namaskar), ktorez to cwiczenie sklada sie z 12 roznych pozycji. Wczoraj (cholera mam czkawke) sobie przecwiczylam cala sekwencje dwa razy... Tylko dwa razy... Dzis obudzilam sie i stwierdzam, ze definitywnie to powtorze!!! Wszystko mnie cholera boli!!! :0) I bede sie doprowadzac do perfekcji w pozdrowieniach!!!


POZDRAWIAM WSZYSTKICH!!!

środa, 11 lutego 2009

Zdziwienie Zyrafie...

Wlasnie uzupelnilam braki w lekturze "Mojej hipoterapii" i musze stwierdzic, ze jestem WSTRZASNIETA!!!


Cytuje: "A wy drżyjcie bo niebawem powali was moja nieposkromiona bezkofeinowość, beznikotynowość, bezpiwność i obżydliwa doskonałość:-)))"


Dusti! Coz sie dzieje? Zaczynasz terapie przedzajsciowa? Daj cynk co sie dzieje i jak wszystko stoi! Martwie sie!!!


DZORDZ

sobota, 7 lutego 2009

Ciag dalszy...

A zeby bylo jeszcze ciekawiej, to dzis mi sie zlamala druga polowa zeba (pierwsza czesc poszla na kanapce w srode), a wizyte u dentysty mam dopiero 11 marca (trzeba czekac i tyle... ludzie tutaj siebie i nawet dzieci faszeruja przeciwbolami tygodniami bo trzeba czekac...)


Acha... I dzis wlasnie moj obiad zjechal mi z talerza prosto na udo prawe i sie do niego na chwile "przykleil" (goracy makaronik z mieskiem, sosikiem i serkiem) czego skutkiem jest calkiem niezly placek poparzonej skory... Pod lodowatym prysznicem siedzialam pol godziny, a i tak nie wyglada to ciekawie... A do tego boli...


Jak widac "powodzen" ciag dalszy!!!


Jestem szczesliwa ??? ;0)

wtorek, 3 lutego 2009

Jajniki i nie tylko...

Stwierdzam, ze moja nowa ojczyzna pelna jest istot ludzkich zyjacych sobie beztrosko, z poziomem inteligencji "dno i 10 metrow mulu" (moze stad ta beztroska?), ktorym sie (cytujac sexmisje) "W DUPACH POPRZEWRACALO"!!! I jak tu myslec o jakimkowiek potomstwie?


Siedze sobie znow ze szklaneczka winka (mmm...) i sie relaksuje...


Dzis bylam sie zarejestrowac do doktora (ogolnego), a wyszlo na to, ze trafilam na pielegniarke, ktora po zbadaniu mojego moczu (zanurzenie w nim paska z kolorkami (chyba cos na ksztalt lakmusu), a nastepnie porownaniu go z kolorkami na opakowaniu - gdziez to dralowanie skoro swit ze sloiczkiem jeszcze cieplego siku do przychodni na Hetmanskiej i czekanie na porzadne wyniki z labolatorium???) zapoznala sie z historia chorob w rodzinie (zadnej nie mamy), zmierzyla mi cisnienie (bardzo dobre - wcale sie nie dziwie bo mi ono cholera skoczylo na to ignoranctwo, a normalnie mam za niskie!!!) i stwierdzila, ze talbetki, ktore bralam przez ostatnie dwa lata lub dluzej w powiazaniu z jajnikami i ich policystycznoscia sa w gruncie rzeczy stosowane przeciw uciazliwemu tradzikowi i zmianila mi je na inne, ktore (niespodzianka!!!) tez sa przeciw tradzikowi i tym razem przeciw nadmiernemu owlosieniu tez!!! A do tego wszystkiego mam nastepna wizyte za miesiac, w trakcie ktorej (juz lekarka mam nadzieje) zamierza je zmienic ponownie na cos bardziej odpowiedniego! Lekarz ogolny!!! HURRRAAAA!!! Jak mnie nie trafi niesprecyzowana kurwica w ciagu nastepnego pol roku to bedzie cud! Nie ma to jak szalejaca gospodarka hormonalna Zyrafia!!! A zeby bylo jeszcze ciekawiej to w Szkocji cytologia jest robiona co 3 lata!!! Kurwa!!! To znaczy, ze po roku od badania moze mi sie cos przyczepic (bron Boze) i zanim przyjdzie nastepny termin na wymaz ja juz sobie bede wachac kwiatki? Miodzio!!! Kurwica nie trafia i tyle! A prywatnego ginekologa to sobie moge szukac... Nie ma...


A do tego wlasnie sobi anglicy wynalezli specjalna puszke, ktora bedzie utrzymywac rybki swierze ale juz bez oleju. Dlaczego zapytacie? Bo im wszystkim olej smierdzi ryba!!! Porazka... Cale spoleczenstwo ma inna mentalnosc. Nie da sie ukryc i powiem szczerze, ze mnie ta ich mentalnosc zaczyna draznic. Wszyscy sa swiecie przekonani, ze im sie wszystko nalezy i klekajcie narody...


Nie ma to jak pozytywny poczatek miesiaca he, he...


Tak to wlasnie Wisniewska sobie poczyna...


Nieciekawie...


Jutro ide do szkoly! Przynajmniej cos sie zacznie dziac i sie rusze z chalupy! O tyle do dupy, ze nie bede miala autobusu z Budynku szkoly do Zajezdni autobusowej i nie wiem jak ja sobie tak bede dreptac po ciemku... Jak sie ktos napatoczy to przynajmniej sie wyzyje i sobie drania pobije! ;0)

poniedziałek, 2 lutego 2009

Jutro MMZ wybiera sie z wizyta do bratanka swego wiec jutro bede pisac! Mialam depreche...