Cholerny swiat!!! Moja "ukochana" szefowa zwana "gruba" lub przez niektorych pieszczotliwie "kuleczka" wymyslila sobie, ze z Karolkiem mamy prace swa urozmaicic i dokumenty dla kierowcow rozdzielac... Swoja droga wiekszosc kierowcow w tej firmie to idioci ale pominiemy ten szczegol glebokim milczeniem. W zwiazku z powyzszym "urozmaiceniem" troche mniej czasu mam na blogowanie co mi sie nie podoba bo traktuje go (bloga) jako osobista terapie...
Co sie u Zyrafy szalonej dzialo przez ten czas? Ano nic ciekawego. Cos mi sie zycie moje ostatnio przestalo podobac... Tylko jeszcze nie wiem co z tym wsztystkim zrobic...
MMZ mnie rozbraja swoimi zmianami decyzji. W ogole to cos mi sie wydaje, ze stara sie nie dostrzegac tego, ze cos mi lezy na watrobie. A na watrobie lezy mi moja i Colina przyszlosc.
Ostatnio gdy bylismy w Polsce doszedl do wniosku, ze pobedziemy w Szkocji jakies 5-6 lat (oczywiscie jesli chodzi o prace to w zaleznosci z kim rozmawia pracuje albo w Szkocji - brat, albo w Londynie - szwagier, a mam wrazenie, ze calosc to tylko slomiany zapal), odlozymy jak najwiecej kasy i wprowadzamy sie do Chmielnika na poddasze... Stwierdzil, ze sie zakochal w tym miejscu... (G prawda!!!) Gdy Mu jakis czas temu przypomnialam ta rozmowe od razu sie wszystko zmienilo... Teraz: wracamy do Szkocji, przez rok wynajmujemy mieszkanie, dom, cokolwiek, po roku-dwoch kupujemy wlasny dom (kredyt hipoteczny na min. 20 lat) i sie rozmnazamy... A moze sie nawet rozmnozymy przed kupieniem domu... W kazdym razie dziecko sobie rosnie (hipotetycznie ma 4-5 lat) i przydalo by sie wrocic do Polski jak bylo w pierwszym planie... Ale nie! Przeciez dziecko musi isc do szkoly, a my mamy hipoteke do splacenia!!! I tak mijaja kolejne lata - dziecko konczy "podstawowke", ma wlasnych kumpli, wlasne zycie, plany co do nastepnej szkoly i przeciez nie bedziemy do cholery zmieniac dziecku calego zycia!!! Bedzie mialo latwiej w Szkocji!!! A poza tym przeciez zostaje bariera jezykowa!!! A do tego mamusia bedzie BE bo bedzie mowila przez caly czas do dziecka po polsku!!! Kurwa!!!!!!!!!
I wychodzi na to, ze od Madzi zalezy cala przyszlosc! A Madzia ma do wyboru:
1) Zaakceptowac cala ta sytuacje, spedzac swieta i wakacje w domu, a wrocic na stale do Polski juz na starosc...
2) Rozstac sie z MMZ w trybie natychmiastowym, zeby byc w porzadku i nie wykorzystywac chlopa w sposob paskudny i dalej sobie z nim mieszkac wiedzac, ze i tak wszystko jest do dupy,
3) Powiesic sie pozostajac piekna i mloda (prawie...)...
Tak samo ze slubem... Stwierdzil, ze nie potrzebuje tego calego zamieszania, ksiadza i udowadniania nikomu, ze On mnie kocha... Dobra, tylko ja w takim razie chce, zeby nasze dzieci nosily piekne nazwisko polskie rodowe... I znow MMZ zdanie zmienil twierdzac, ze sie pobierzemy w odpowiednim czasie... Ale mnie to wkurwia!!! I znajac zycie to dzieci (o ile nie wybiore opcji 2 lub 3) beda mialy Jego nazwisko bo cos gosciu wymysli zeby mnie uglaskac...
I jak "dobrze" pojdzie to zostane z niczym...
Ojjjjj..... Ale mi w morde ulzylo...
No i wlasnie tu mi Was drogie dziewczyny brakuje jak cholera!!!