wtorek, 29 kwietnia 2008

Kochana Żyrafo!


Tańcząca słoniczka (he he), malutkie konfetti-trzydziesteczki, zawieszka puzzelek która niestety nie jest kompatybilna z komórką ale i tak ją noszę- przy kluczach, i plakietka z 30, którą od wczoraj noszę...z czymś w rodzaju dumy. Oczywiście terminu nie dotrzymałam i otworzyłam list zanim echo depresji wybiło mi zęby w pustej głowie.I jest lepiej i jest weselej i jeszcze
70 lat i cztery dni do setki...i mam to w dupie .

Najbardziej podobały mi się życzenia zwłaszcza dorodnych aktywów- cokolwiek miałaś na myśli, Alfa Romeo (szybko bym zarżnęła), opału poniżej cen hurtowych no i obniżki cen pasz treściwych. O pieczarki możesz być spokojna, wysyp jest jak zwykle niezawodny.

sobota, 26 kwietnia 2008

Tak... wiem... jeszcze 7dni i 70 lat do setki...


......Niech żyją pierniki, próchna i tetryki

piątek, 25 kwietnia 2008

Nie ma ch... we wsi :-))

No bo to wszystko przez chorobę wściekłych krów, która nęka mnie już czas jakiś. Roboty nie mam i rodzina od pewnego czasu dopuszcza sugestie że być może mam za dobrze, mąż wręcz przyznał że od zawsze mnie utrzymuje, zapomniawszy pewnie ile razy on wylatywał z różnych robót i jak snuł się po pokojach pełen żalu na cały świat. I pożerał wszystko co wpadło mu w ręce. No ale jak "Robciuś" nie miał pracy to było o.k. a ja jestem darmozjadem, proszę wycieczki.

Czekam na tą dopłatę do hipoterapii ale modlę się po cichu, żeby mi nie dali. Boję się jak szlag, że dadzą a potem odbiorą razem ze sprzętem rtv i w ogóle że nie wypali.
Ogólnie jestem zmęczona posiadaniem bo w tej rodzince to jak ktoś coś ma to dotąd będą go pozostali kopać aż to coś z rąk wypuści. Tak też jest ze mną, cały czas daj i daj.
CZASAMI MAM OCHOTĘ WIAĆ STĄD CO SIŁ I NIE PATRZEĆ ZA SIEBIE.

Nie sposób pominąć faktu, że jeśli kobieta chce zmarnować sobie życie to wychodzi za myśliwego albo za jeźdźca- to tak jakby dobrowolnie fundować sobie więzienie. Dlaczego tak jest? Pisałam o tym felietonik kiedyś i jak go znajdę to mojej Żyrafie na bloga wrzucę, żeby mogła ostrzegać koleżanki stanu wolnego: taak, myśliwi i jeźdźcy- to pewnie kwestia wspólnego patrona.


A co do cholery u Lulusia!!! Dwa razy tu skrobnął w tym raz niezobowiązująco o bazylii i zanikł.

czwartek, 24 kwietnia 2008

Jeszcze 70 lat i 8 dni do 100-tki Dusti!!!
Niech zyja siekiery!!!!!
No to pieknie... Ja sie tu staram co dzien przyblizyc Ci dzien Twych 100-tnych urodzin (nie wspominajac nawet polslowkiem o 30-tce), a tu taka niewdziecznosc mnie w morde spotyka... Bede lkala rozpaczliwie w podusie przez cala noc!!!

Żyrafa!!!!


Bo mnie trafi!!!

środa, 23 kwietnia 2008

Jeszcze 70 lat i 9 dni do 100-tki Dusti!!!!!
Niech zyje naaaaaaaam!!!!!

wtorek, 22 kwietnia 2008

Odliczanie i kregolek...



Jeszcze 70 lat i 10 dni do 100-tki Dusti!!!!!




Niech zyja prochenka!!!






Tak jak pisalam wczesniej starosc nie radosc... Zaczela bolec mnie glowa... No i final mamy taki, ze mam dwa kregi przesuniete i chodze sobie do chiropraktora (czyli kregarza po polsku) i on mnie bedzie naprawial... Jak na razie to jeszcze nie zaczal i generalnie podstawa czaszencji mojej mnie doprpwadza do szalu!!! I wlasnie tam mam przesunietego pierwszego krega! Drugi "ruchomy" mam pomiedzy lopatkami... Kaszana... A wsztsrko przez to cholerne kolano, dzieki ktoremu mam jedna noge krotsza (niewidocznie ale dziala - przez prawie 14 lat od zabiegu nozka mi sie popsula troche znow i mam kolanko do rekonstrukcji), dzieki temu mam miednice przekrzywiona, dzieki czemu mi kregoslup sie przesuwa miedzy lopatkami w jedna strone, a w druga w szyji. Miodzio... Generalnie wyglada to tak...




Mam nadzieje, ze obrazowo jest wystarczajaco... Dla tych, ktorzy malo nie dostali zawalu ogladajac ten obrazek i wyobrazajac sobie jak to ja teraz wygladam: NIE JEST TAK ZLE!!! TO TYLKO OBRAZEK!!!

W kazdym razie w piatek mam wizyte, w czasie ktorej zacznie sie leczenie i juz sie nie moge doczekac!!! Sprawozdanie bedzie obowiazkowo!!!

A teraz drodzy czytacze biore sie za robote!!! Sciskam czule drac na piersiach koszule!!!


poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Odliczanie...

Jeszcze 70 lat i 11 dni do 100-tki Dusti!!!!!
Niech zyja pierniki!!!

środa, 16 kwietnia 2008

Kwestia zanieczyszczania się.

Reasumując:
-nie modlimy się i nie popieramy Ojca Dyrektora
- nie sterczymy godzinami w oknie kuchennym obserwując sąsiadów (tak, że gdy umrzemy w tym oknie to nikt tego nie zauważy)
- ja jestem siwa ale lepiej osiwieć niż ocipieć jak twierdzi mój kowal
-kim jest Alzheimer? to ten Niemiec co nam wszystko zabiera?
-kręgi szyjne wymieniam w przyszłym roku a ty?
- zapomniałaś napomknąć, że starsi ludzie często się zanieczyszczają . Ja się zanieczyszczam głównie w okolicy gumofilców a Ty???
Chyba jeszcze nie jest tak dramatycznie. Jak zacznie mi walić z ucha lub przytrafi mi się lisek na galotach to dam znać.

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Ciag dalszy starosci - tym razem do posmiania...

Ankieta przeprowadzona w 4-rech podstawowkach na temat starosci:

1. CO TO JEST WEDŁUG CIEBIE STAROŚĆ?

§ Wspomnienia, myśli o dawnych czasach (jestem stara - mysle o Hortex-ie, Rico Band, Zombim i calej naszej wspanialej przeszlosci!!!)
§ Schorowany człowiek (kolana do wymiany, pare kregow szyjnych tez by sie przydalo wymienic...)
§ Koniec życia (nie tak szybko z tym koncem zycia!!!)
§ Brak energii (no tak... po dobrym bzykanku palcem ruszyc nawet nie moge!!! Jestem stara he, he...)
§ Upragniona emerytura (jesli bedzie dwa razy wyzsza niz moja terazniejsza wyplata...)
§ Śmierć (...)
§ Wymyśla się wydarzenia (bede robic wnuki w konia he, he)
§ Mylą się drogi (w naszym zwiazku to MMZ ma gowniane poczucie kierunkow - On jest stary...)
§ Wiek (jak na razie nie narzekam...)
§ Jest to pewien etap życia ( ostatni) (a co z zyciem pozagrobowym?)


2. JAKIE CECHY MA STARY CZŁOWIEK?

§ Zmarszczki (jestem stara)
§ Siwe włosy (czy blond mozna zaliczyc do siwych?)
§ „obleśna i padnięta skóra” (jeszcze az tak zle to ze mna nie jest!!!)
§ Zrzędzi (zrzedze... zapytajcie MMZ)
§ Śmierdzi (hmmm...)
§ Brzydki (zdecydowanie jestem przeciwienstwem starosci!!!)
§ Niezaradny (jak mi pasuje... w koncu mam chlopa w domu!)
§ Brakuje mu wiedzy (co to to nie!)
§ Alzhaimer (od czasu do czasu o czyms zapomne ale zeby od razu Alzhaimer?)
§ Śmieszny (nie ma to jak umiec sie smiac sam z siebie!)
§ Posiada duża wiedze przez zdobyte doświadczenie (alez owszem moje drogie dzieci...)
§ Okulary (no i co...)
§ Wszystko mu wychodzi (ale o co chodzi?)
§ Często zapomina o wszystkim (to sie nazywa stan upojenia milosnego lub orgazm!!!)


3. CZYM TWOIM ZDANIEM ZAJMUJĄ SIĘ STARSZE OSOBY?

§ Hodują konie (Dusti! Nie da sie ukryc!)
§ Narzekają (narzekam)
§ Chodzą do kościoła (Juppiiii! Nie jestem stara!)
§ Odwiedzają koleżanki (Cholera... Trzeba bedzie zaczac nadrabiac...)
§ Zajmują się wnukami (Jeszcze takowych nie posiadam)
§ Leczą się (W moim przypadku raczej staranie sie nie dostrzegac dolegliwosci - bede sie martwic na starosc!)
§ Podróżują (jestem stara)
§ Uczą (innych) (MMZ jak znalezc punkt G)
§ Chodzą po bułki na śniadanie (he, he, he...)
§ Hodują kury (kozy, krowy i bazanty tez!)
§ Odwiedzają rodzinę (dwa razy na rok? Czy to juz starosc?)
§ Modlą się i słuchają radia Maryja (NO COMMENT)
§ Chodzą do lekarza (nie)
§ Opowiadają bajki (Tak Kochanie! Posprzatales dom wspaniale!!!)
§ Robią zakupy (robimy zakupy razem jak na dwoch tetrykow przystalo...)
§ Pieczą sernik (musze poprosic Hipcie, zeby mi przepis przyslala)
§ Spacerują z psami (psa jeszcze nie mam)

Podsumowujac to wszystko to ja juz nie wiem czy juz mam z gorki, czy jeszcze nie... ;)

Starosc nie radosc!!! Naprawde!!!

No... Jeszcze 70 lat i 19 dni do 100-tki Dusti!!!!!!


No to moze porozmawiamy o starosci...

Co to jest?

Starosc w znaczeniu spolecznym: w spolecznym i socjologicznym znaczeniu za czlowieka starego jest zwykle uwazany czlowiek w wieku 65-70 lat i wyzej. W kulturach na calym swiecie ludzie w podeszłym wieku byli zawsze obdarzani duzym szacunkiem - niekiedy nawet czcia - jako ludzie bardziej doswiadczeni i madrzejsi. (Mam wrazenie, ze co do tego szacunku to troche sie zmienilo...)

Starosc w znaczeniu medycznym: to ogol zmian zachodzacych w ciele czlowieka w wieku podeszlym, czyli w naukach medycznych pacjentow po 65 roku zycia. Kobiety wchodza w okres starosci juz w piecdziesiatym roku zycia, a mezczyzni dopiero w szescdziesiatym. (A gdzie do cholery rownouprawnienie???!!!)

I troche statystyk: wedlug danych „Rocznika statystycznego 2002” zyje 5.742 tys. osob w wieku poprodukcyjnym, co stanowi prawie 15% ogolu ludnosci. Demografowie przewiduja, ze po 2010 roku liczba osob, ktore ukoncza 60 rok zycia, przekroczy 20%. Nie jest zle...

A jeszcze do tego dodamy, ze komorki ludzkie moga dzielic sie tylko okolo 50-ciu razy!!! I to zjawisko nazywamy Limitem Hayflika...


No i nam wychodzi, ze ten caly temat starosci jest zdrowo przygnebiajacy... Bo coz jest fajnego w powrocie do pieluch, strzykaniu w stawach, demencji, a moze nawet Alzcheimerku...

Usilowalam znalezc w wyszukiwarce "zalety starosci"... Znalazlam jedna strone z dowcipami, poradnik "Jak sie zdrowo zestarzec" (za jedyne 48.50 zl lub w innej ksiegarni on-line za 49.90, a po rabacie nawet w bardzo atrakcejnej cenie 37.42 zl!!!), strone z kazaniami parafii Rzymsko-Katolickiej sw.Jozefa oraz portal psychologiczny, ktory ta cala tematyke przedstawia baaaaaardzo pesymistycznie...

No moze z wyjatkiem tego cytatu:

"do zalet starości osoby badane zaliczyły: dużo wolnego czasu, odpoczynek, możliwość zastanowienia się nad swoim życiem, a także silniejszy niż w młodości kontakt z Bogiem. Za wady uznano: pojawiające się dolegliwości zdrowotne, obniżającą się sprawność fizyczną oraz samotność i osamotnienie."

BBBRrrrrrrrrrrrr.... Nie podoba mi sie to wszystko...

środa, 9 kwietnia 2008

Dlugo mnie nie bylo...

Cholerny swiat!!! Moja "ukochana" szefowa zwana "gruba" lub przez niektorych pieszczotliwie "kuleczka" wymyslila sobie, ze z Karolkiem mamy prace swa urozmaicic i dokumenty dla kierowcow rozdzielac... Swoja droga wiekszosc kierowcow w tej firmie to idioci ale pominiemy ten szczegol glebokim milczeniem. W zwiazku z powyzszym "urozmaiceniem" troche mniej czasu mam na blogowanie co mi sie nie podoba bo traktuje go (bloga) jako osobista terapie...


Co sie u Zyrafy szalonej dzialo przez ten czas? Ano nic ciekawego. Cos mi sie zycie moje ostatnio przestalo podobac... Tylko jeszcze nie wiem co z tym wsztystkim zrobic...

MMZ mnie rozbraja swoimi zmianami decyzji. W ogole to cos mi sie wydaje, ze stara sie nie dostrzegac tego, ze cos mi lezy na watrobie. A na watrobie lezy mi moja i Colina przyszlosc.

Ostatnio gdy bylismy w Polsce doszedl do wniosku, ze pobedziemy w Szkocji jakies 5-6 lat (oczywiscie jesli chodzi o prace to w zaleznosci z kim rozmawia pracuje albo w Szkocji - brat, albo w Londynie - szwagier, a mam wrazenie, ze calosc to tylko slomiany zapal), odlozymy jak najwiecej kasy i wprowadzamy sie do Chmielnika na poddasze... Stwierdzil, ze sie zakochal w tym miejscu... (G prawda!!!) Gdy Mu jakis czas temu przypomnialam ta rozmowe od razu sie wszystko zmienilo... Teraz: wracamy do Szkocji, przez rok wynajmujemy mieszkanie, dom, cokolwiek, po roku-dwoch kupujemy wlasny dom (kredyt hipoteczny na min. 20 lat) i sie rozmnazamy... A moze sie nawet rozmnozymy przed kupieniem domu... W kazdym razie dziecko sobie rosnie (hipotetycznie ma 4-5 lat) i przydalo by sie wrocic do Polski jak bylo w pierwszym planie... Ale nie! Przeciez dziecko musi isc do szkoly, a my mamy hipoteke do splacenia!!! I tak mijaja kolejne lata - dziecko konczy "podstawowke", ma wlasnych kumpli, wlasne zycie, plany co do nastepnej szkoly i przeciez nie bedziemy do cholery zmieniac dziecku calego zycia!!! Bedzie mialo latwiej w Szkocji!!! A poza tym przeciez zostaje bariera jezykowa!!! A do tego mamusia bedzie BE bo bedzie mowila przez caly czas do dziecka po polsku!!! Kurwa!!!!!!!!!


I wychodzi na to, ze od Madzi zalezy cala przyszlosc! A Madzia ma do wyboru:

1) Zaakceptowac cala ta sytuacje, spedzac swieta i wakacje w domu, a wrocic na stale do Polski juz na starosc...
2) Rozstac sie z MMZ w trybie natychmiastowym, zeby byc w porzadku i nie wykorzystywac chlopa w sposob paskudny i dalej sobie z nim mieszkac wiedzac, ze i tak wszystko jest do dupy,
3) Powiesic sie pozostajac piekna i mloda (prawie...)...

Tak samo ze slubem... Stwierdzil, ze nie potrzebuje tego calego zamieszania, ksiadza i udowadniania nikomu, ze On mnie kocha... Dobra, tylko ja w takim razie chce, zeby nasze dzieci nosily piekne nazwisko polskie rodowe... I znow MMZ zdanie zmienil twierdzac, ze sie pobierzemy w odpowiednim czasie... Ale mnie to wkurwia!!! I znajac zycie to dzieci (o ile nie wybiore opcji 2 lub 3) beda mialy Jego nazwisko bo cos gosciu wymysli zeby mnie uglaskac...

I jak "dobrze" pojdzie to zostane z niczym...

Ojjjjj..... Ale mi w morde ulzylo...

No i wlasnie tu mi Was drogie dziewczyny brakuje jak cholera!!!

OGLOSZENIA PARAFIALNE

Uprzejmie zawiadamia sie, ze w zwiazku ze zmiana kodu wspomnianym w Ogloszeniach Duszpasterskich cale osiagalne wsparcie bedzie okazywane!!! W koncu autora tego komentarza tez to czeka w niedlugiej przyszlosci!!!


Zawsze mozemy myslec o sobie jako 18-tki z 12-to letnim doswiadczeniem!!!


Co i tak wcale wesole nie jest w morde...

piątek, 4 kwietnia 2008

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE

Niniejszym zawiadamia się z wielkim żalem i goryczą, że szlachetnie posiwiały (lepsze to niż ocipiały) niejaki Dusti zwany również w najbliższej rodzinie (...tu następują zwroty i wyrażenia wulgarne), dnia trzeciego maja a.d. 2008 obchodził będzie uroczystości zmiany kodu na 3 z przodu. Z tego powodu ( tej zmiany kodu) myśli szubieniczne nie opuszczają go od Wielkiej Nocy i w związku z powyższym uprasza się bliskich jego przyjaciół o wsparcie w tych trudnych chwilach i takie tam... 30 lat minęło jak jeden dzień, co nie?

wtorek, 1 kwietnia 2008