środa, 9 kwietnia 2008

Dlugo mnie nie bylo...

Cholerny swiat!!! Moja "ukochana" szefowa zwana "gruba" lub przez niektorych pieszczotliwie "kuleczka" wymyslila sobie, ze z Karolkiem mamy prace swa urozmaicic i dokumenty dla kierowcow rozdzielac... Swoja droga wiekszosc kierowcow w tej firmie to idioci ale pominiemy ten szczegol glebokim milczeniem. W zwiazku z powyzszym "urozmaiceniem" troche mniej czasu mam na blogowanie co mi sie nie podoba bo traktuje go (bloga) jako osobista terapie...


Co sie u Zyrafy szalonej dzialo przez ten czas? Ano nic ciekawego. Cos mi sie zycie moje ostatnio przestalo podobac... Tylko jeszcze nie wiem co z tym wsztystkim zrobic...

MMZ mnie rozbraja swoimi zmianami decyzji. W ogole to cos mi sie wydaje, ze stara sie nie dostrzegac tego, ze cos mi lezy na watrobie. A na watrobie lezy mi moja i Colina przyszlosc.

Ostatnio gdy bylismy w Polsce doszedl do wniosku, ze pobedziemy w Szkocji jakies 5-6 lat (oczywiscie jesli chodzi o prace to w zaleznosci z kim rozmawia pracuje albo w Szkocji - brat, albo w Londynie - szwagier, a mam wrazenie, ze calosc to tylko slomiany zapal), odlozymy jak najwiecej kasy i wprowadzamy sie do Chmielnika na poddasze... Stwierdzil, ze sie zakochal w tym miejscu... (G prawda!!!) Gdy Mu jakis czas temu przypomnialam ta rozmowe od razu sie wszystko zmienilo... Teraz: wracamy do Szkocji, przez rok wynajmujemy mieszkanie, dom, cokolwiek, po roku-dwoch kupujemy wlasny dom (kredyt hipoteczny na min. 20 lat) i sie rozmnazamy... A moze sie nawet rozmnozymy przed kupieniem domu... W kazdym razie dziecko sobie rosnie (hipotetycznie ma 4-5 lat) i przydalo by sie wrocic do Polski jak bylo w pierwszym planie... Ale nie! Przeciez dziecko musi isc do szkoly, a my mamy hipoteke do splacenia!!! I tak mijaja kolejne lata - dziecko konczy "podstawowke", ma wlasnych kumpli, wlasne zycie, plany co do nastepnej szkoly i przeciez nie bedziemy do cholery zmieniac dziecku calego zycia!!! Bedzie mialo latwiej w Szkocji!!! A poza tym przeciez zostaje bariera jezykowa!!! A do tego mamusia bedzie BE bo bedzie mowila przez caly czas do dziecka po polsku!!! Kurwa!!!!!!!!!


I wychodzi na to, ze od Madzi zalezy cala przyszlosc! A Madzia ma do wyboru:

1) Zaakceptowac cala ta sytuacje, spedzac swieta i wakacje w domu, a wrocic na stale do Polski juz na starosc...
2) Rozstac sie z MMZ w trybie natychmiastowym, zeby byc w porzadku i nie wykorzystywac chlopa w sposob paskudny i dalej sobie z nim mieszkac wiedzac, ze i tak wszystko jest do dupy,
3) Powiesic sie pozostajac piekna i mloda (prawie...)...

Tak samo ze slubem... Stwierdzil, ze nie potrzebuje tego calego zamieszania, ksiadza i udowadniania nikomu, ze On mnie kocha... Dobra, tylko ja w takim razie chce, zeby nasze dzieci nosily piekne nazwisko polskie rodowe... I znow MMZ zdanie zmienil twierdzac, ze sie pobierzemy w odpowiednim czasie... Ale mnie to wkurwia!!! I znajac zycie to dzieci (o ile nie wybiore opcji 2 lub 3) beda mialy Jego nazwisko bo cos gosciu wymysli zeby mnie uglaskac...

I jak "dobrze" pojdzie to zostane z niczym...

Ojjjjj..... Ale mi w morde ulzylo...

No i wlasnie tu mi Was drogie dziewczyny brakuje jak cholera!!!

1 komentarz:

Sowia Stópka pisze...

A słyszałaś kochana Żyrafo o czymś takim jak emocjonalne popapranie? Nie mam tu na myśli ciebie ale tego twojego bałwanka. Z resztą z tymi wyspiarzami to już tak bywa. Normalny polski facet ile potrafi nakłamać, nakręcić i narobić bigosu a oni- wyspiarze są w tym najlepsi w świecie. No tak, z mojego punktu widzenia spakowanie maneli i powrót do domu byłby najprostszy a MMZ niech cie pocałuje w Chmielnik. Ale wiadomo! CHOLERNE UCZUCIA I PIEKIELNA MIŁOŚĆ wpędzą nas kiedyś do grobu i nie będziemy ani młode ani piękne. ciekawe swoją drogą ile jeszcze wytrzymasz tych nagłych zwrotów akcji zanim i tobie zacznie szajba odbijać. Twój MMZ pod tym względem akurat przypomina bardzo mojego- u mojego codziennie sprawy się mają inaczej, codziennie kupujemy/nie kupujemy taki/inny samochód, wyjeżdżamy/ nie wyjeżdżamy na święta do Rzeszowa/ do Włoch/ lecimy w kosmos, on kończy studia/ rzuca to w pierony itd itd. Tak że temat brzmi swojsko a opowiadanie o tym ile zarabia i jakie ma odpowiedzialne stanowisko też zależy od tego kto słucha. Jego zarobki osiągają szczyty gdy chce zaimponować swojemu ustawionemu rodzeństwu lub koledze, który w odróżnieniu od niego ruszył głową i opływa w luksusy. na gadaniu przeważnie się kończy. Całuję.