niedziela, 26 kwietnia 2009

Tamte czasy to było to

Mogłyśmy tak zrobić! miałabym nawet teściów, którzy by mnie nie akceptowali więc wszystko byłoby w normie że tak powiem. No z moją mamą to byłby kosmos ale w końcu ty też poznałabyś czar teściowej:-)
No i w Chmielniku zbiłybyśmy fortunę na koniach jak przypuszczam. Mogłybyśmy też uprawiać piołun i cichcem sprzedawać zakazaną zielona nalewkę za straszne pieniądze. I żaden chłop nigdy nie doprowadziłby nas do łez- to chyba najlepsze by było.
A tak zachciało nam się fiutka i jajeszek to mamy! Ja tu ty tam i bida niemal ta sama!
Bonzai zajebisty.

czwartek, 23 kwietnia 2009

To znowu ja! I odpowiedzi!



Oto Gabrys! Gabrysia dzis nawet slyszalam rozmawiajac z mamusia. Coz za rozdarte stworzenie...


Czas na Zyrafe...


Po pierwsze: Co do CYCKOW!!! Dusti - a wwwrrrrr... Przypominaja mi sie czasy kiziania, noce nasze i lesbijskie zapedy u Lulliego w muzyku. To byly czasy... Nie jestem pewna, czy tesciowie Twoi i szwagier sa godni tego widoku...?! I moze tylko gaciorki bym zmienila. Poza tym jak naj bardziej MIODZIO!!!


Po drugie: Co do ludzi... Ludzie sa rozni. I tylko od czasu do czasu trafiamy na okazy, ktore sa "wadliwe". Nie ma to jak Ci, ktorzy nas naprawde znaja. I nawet ostra krytyka wtedy nie boli!


Tak sie zastanawialam dlaczego sie nie pobralysmy Dusti moj luby? To by bylo calkiem przyjemne! Wybudowaly bysmy sobie chalupe w Chmielniku, mialy bysmy konie, ogrodek, psy, koty, szczura (badz -y w zaleznosci, czy Ty tez chcesz) i co najwazniejsze SWIETY SPOKOJ he, he, he!!! Jednym ryzykiem byla by Twoja mama - mam wrazenie, ze chciala by dolaczyc do naszego skromnego grona ;0) Nie wiem jak Twoje z Nia kontakty od ostatniej wizyty ;0)


MMZ poszedl sobie skrecac stolik na kompa do bratanka i mam troche czasu dla siebie. Wczoraj zaczelo lac i jak narazie byly tylko trzy przerwy w bardzo milej "kurtynce" deszczowej. A ja posialam dzis pomidorki i nabylam droga kupna drzewko Bonsai.








Oto moje drzewko. Byla to milosc od pierwszego wejrzenia!!!




Nie jest chwilowo za piekne bo bylo troszke przysuszone w sklepie ale mam zamiar sie nim zajac w sposob profesjonalny ;0) I bedzie sliczne! Nazywa sie Bonzi ;0)




Acha... I jestem szczesliwa bo sobie w koncu zrobilam pierogi!!! I upieklam Karpatke i zjadlam normalnego paczka z polskiej piekarni! Nie ma to jak nasza polska luchnia... A jutro pewnie bedzie pyszna rybka... Mniam... Rybka...
A w przyszlym tygodniu mam pierwszy egzamin z plac dla pracownikow - wersja manualna, czyli sterta papierkow! A za jakies poltora miesiaca wersja komputerowa! Przynajmniej sie ucze ;0) W przyszlym tygodniu zaczynam dziewieciomiesieczny kurs komputerowy, po ktorym bede miala Certyfikat IT, a w czerwcu "Wstep do ksiegowosci". MMZ stwierdzil, ze zamiast robic te wszystkie kursy powinnam dorwac pierwsza lepsza robote i w niej zostac. Srutu-tutu-majtki-z-drutu!!! I tak utkne i tak bede sobie "przetrywac" zamiast zyc! W koncu nauka to przyszlosc do cholery!!! ;0)
Dusti! Tak na koniec to chce Ci napisac, zebys sie niczym i nikim nie przejmowala i robila swoje!!! Zycie jest za krotkie zeby sie przejmowac pierdolami!!!
Twoja Zyrafa Cie uwielbia pasjami i kocha namietnie!!!
I to bez wzgledu w jakim jestes chumorze he, he!!!

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Obwiesze się!


Nie wiem czy na blogu można wypisywać takie rzeczy ale ja się zastrzelę, powieszę i na koniec upiję. Jakby mało było tego, ze:
- muszę wziąć potężny kredyt, żeby zakupić do końca maja drzewo na mój nowy dom z bali.
- nadal nie dostałam spadku po tacie i teraz sprawa trafia już do sądu
- mojego osobistego chłopa obchodzi niewiele poza pracą i kupowaniem wciąż nowych gadżetów.
- mój najmłodszy ogier z uroczego źrebięcia stał się skurwysynem i nie mogę go sprzedać.
- czeka mnie najazd grupy niepełnosprawnych, którzy nie mogą mi zapłacić ani połowy z tego co powinni a przecież ich nie pogonię.
- na nic nie mam czasu, wszystko mnie boli i brakuje mi zwyczajnie kogoś z kim można pogadać bez ryzyka, że oskarży cię o psychiczne molestowanie- teraz ludzie stali się jacyś kurwa niekomunikatywni.
No. A na dodatek rozpoczął się sezon przedmajówkowy czyli przed majowymi zawodami końskimi co zawsze jest dla mnie koszmarnie trudne. Moje dwie laseczki, które u mnie jeżdżą najpierw próbowały wymóc na mnie jakieś swoje chore pomysły i za nic nie mogły zrozumieć, ze ja nie jestem ich rodzicem i nie ustąpię im we wszystkim, wystarczy chyba, ze daję konie na cały dzień na czym tracę zamiast zarabiać. Strzeliły więc focha po czym jedna oświadczyła mi nagle ni z gruszki ni z pietruszki, ze czuje się przeze mnie wykorzystywana. Układ był taki, ze laska płaciła mi miesięcznie trzy stówy i za to mogła sobie bez umiaru jeździć na jednym z moich koni i brać go na zawody. Opłacała trenera, który ją oszukiwał więc podjęłam się trenowac ją za darmo w zamian za pomoc przy koniach. Przez rok czasu laska bez szemrania pomagała mi w stajni i czasami poprowadziła też jakąś jazdę ale to rzadko. Wczoraj nagle oświadczyła, że ona nie po to mi płaci, żeby tu zapierdalać. Przykre. Cóż. Nic innego nie pozostało jak z dobrej koleżanki stać się bezdusznym najemcą. Chce mi płacić za każde dzień dobry to będzie pacić. A konia, na którym trenuje od dawna i tak planowałam sprzedać, wstrzymywałam się tylko ze względu na nią...
Głupia jestem co?
Przeraża mnie tylko fakt, ze robi się wokół mnie przerażająco pusto.
Czy to moja wina?

sobota, 18 kwietnia 2009

No muszę ci się pochwalić, co nie...



Oto moja nowa odsłona. Zamówiłam duży format na ścianę w domu. Teście i szwagier nareszcie zobaczą moje cycki. Hmmm.
Co myślisz?

piątek, 17 kwietnia 2009

Kropla piołunu


No ja oczywizda zamiast spać to siedzę. W dzień za to nie siedzę w efekcie czego jestem wykończona. Uśmiałam sie serdecznie i do rozpuku z imion Twoich kotów- są bardzo przywódcze. Jakby było więcej niż trzy to może być jeszcze: Bin Laden, Che Guevara i Dalaj Lama.
Mam tu totalny odlot. Po prostu opary absurdu. Tylko moje pisanie pozwala mi pozostać przy zdrowych zmysłach.
Dlaczego nie wydam?
Wydam i dzięki za podpowiedź co do wydawnictwa. Skończyłam właśnie ostatnią serię opowiadań i robię przerwę na sezon. Jesienią znów przysiądę i dopracuję to co napisałam a jak starczy czasu przed kolejnym sezonem, zacznę pisać dalszy ciąg. Mam zamiar pokazać to najpierw kilku znajomym, potem kilku nieznajomym a potem zacznę wysyłać- jeśli oczywiście nadal opinie będą w miarę pochlebne.
Wciąż mocno przeżyłam swoje rozstanie ze Śliwką tym bardziej, że rok wcześniej równie bliska koleżanka wywinęła mi paskudny numer, przez który omal nie zbankrutowałam. Takich jak my już nie ma. A może po prostu z wiekiem stajemy sie potworami. A teraz na dokładkę Śliwce odbiło i z serdecznej przyjaciółki stałam się nagle wrogiem numer jeden. Nadal jest to dla mnie zagadką. Ale o tym jak również o innych moich koszmarnych perypetiach opowiem innym razem. Niedługo. I zapewniam. Wampiry to mały pikuś w porównaniu z jebanym ostórdzkim zaściankiem.
Postaram się teraz regularnie tu do ciebie zaglądać.

środa, 15 kwietnia 2009

Hitler, Harriet i reszta...



Dzis MMZ ma wychodne wiec ja mam chwile na bloga! Od czego tu zaczac?

Zaczne od roboty... Cos sie zaczyna ruszac. Zaraz przed Wielkanoca zarejestrowalam sie w kilku agencjach i jako, ze te maja kontakt z innymi mam zaproszenie do rejestracji od kilku. Ponad to w poniedzialek ide sie dogadac w sprawie pracy jako mediator... Generalnie bede sobie smigac po miescie w asyscie policjanta lub -tki (osobiscie wole policjanta) i walczyc z polskimi bezdomnymi na ulicach. Robota na 3 miesiace. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie!

Odnosnie Hitlera... Hitler jest to przyszle imie naszego kota w przypadku, gdy bedzie on brzydki (jak kot moze byc brzydki???). Mamy w planach wziasc kota i pozniej kociczke (imie Brunchilda, lub inaczej zwykla Bronia) ze schroniska wiec jest cien szansy, ze nasz nowy kocurek bedzie troche niewyjsciowy. Nie wazne... Kot bedzie nasz i kochany cala miloscia tego swiata! A jak Hitler zapyli Bronie to w razie czego mamy przygotowane trzy imiona meskie: Lenin, Stalin i Brezniew... Troche komunistycznie ale jako koty zrodzone w rodzinie Agnew (mam nadzieje, ze wyjde za maz przed kotami!!!) musza miec imiona mocne i brzmiace przywodczo!

Zrobilam sobie sesje z wampirami i jestem rozwampirzona... I nawet sie w odpowiedniej chwili wzruszylam... I nie wstydze sie do tego przyznac! Co do Sliwki... Brzydka Sliwka... Jak (nawet przez przypadek) mozna bylo zabic Harriet??? Zabojca Harriet jest moim smiertelnym wrogiem!!! Dusti! Dlaczego tego nie wydasz? Osobiscie polecam wydawnictwo Fabryka Slow (www.fabryka.pl). Sama strona wstepna powinna Ci sie spodobac! Osobiscie jestem ciezko zakochana tych ksiazkach i za kazdym razem gdy jestem w Polsce przywoze ze soba minimum 5 ksiazek, ktore "polykam" tak jak to robie z Twoim Dzielem.

Koncze czytacze drodzy! Wkrotce bede miala wiecej wieczorow wolnych (MMZ zaczyna prace na nocki od maja) to bede pisala czesciej i namietniej he, he!!!

Kocham Was Wszystkich Jak Cholera!!!

czwartek, 9 kwietnia 2009

Areruja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


















...i wesołego, rozkołysanego jajca. Jednym słowem ściskam konkretnie po staropolsku.

piątek, 3 kwietnia 2009

Boże! Żtrafa! Dzięki!

Kurwa, na prawdę jestem szczęśliwa że weszłaś i że ci się podoba. To tylko taki szkic. Po sezonie, jesienną pora siądę i zmontuję to w jakąś logiczniejszą całość.
Trzeba Ci też wiedzieć, że nie obyło się bez ofiar.
Nie przyjaźnię się już ze Śliwką.
Podejrzewam, że górę wzięła zwykła babska zazdrość.