poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Obwiesze się!


Nie wiem czy na blogu można wypisywać takie rzeczy ale ja się zastrzelę, powieszę i na koniec upiję. Jakby mało było tego, ze:
- muszę wziąć potężny kredyt, żeby zakupić do końca maja drzewo na mój nowy dom z bali.
- nadal nie dostałam spadku po tacie i teraz sprawa trafia już do sądu
- mojego osobistego chłopa obchodzi niewiele poza pracą i kupowaniem wciąż nowych gadżetów.
- mój najmłodszy ogier z uroczego źrebięcia stał się skurwysynem i nie mogę go sprzedać.
- czeka mnie najazd grupy niepełnosprawnych, którzy nie mogą mi zapłacić ani połowy z tego co powinni a przecież ich nie pogonię.
- na nic nie mam czasu, wszystko mnie boli i brakuje mi zwyczajnie kogoś z kim można pogadać bez ryzyka, że oskarży cię o psychiczne molestowanie- teraz ludzie stali się jacyś kurwa niekomunikatywni.
No. A na dodatek rozpoczął się sezon przedmajówkowy czyli przed majowymi zawodami końskimi co zawsze jest dla mnie koszmarnie trudne. Moje dwie laseczki, które u mnie jeżdżą najpierw próbowały wymóc na mnie jakieś swoje chore pomysły i za nic nie mogły zrozumieć, ze ja nie jestem ich rodzicem i nie ustąpię im we wszystkim, wystarczy chyba, ze daję konie na cały dzień na czym tracę zamiast zarabiać. Strzeliły więc focha po czym jedna oświadczyła mi nagle ni z gruszki ni z pietruszki, ze czuje się przeze mnie wykorzystywana. Układ był taki, ze laska płaciła mi miesięcznie trzy stówy i za to mogła sobie bez umiaru jeździć na jednym z moich koni i brać go na zawody. Opłacała trenera, który ją oszukiwał więc podjęłam się trenowac ją za darmo w zamian za pomoc przy koniach. Przez rok czasu laska bez szemrania pomagała mi w stajni i czasami poprowadziła też jakąś jazdę ale to rzadko. Wczoraj nagle oświadczyła, że ona nie po to mi płaci, żeby tu zapierdalać. Przykre. Cóż. Nic innego nie pozostało jak z dobrej koleżanki stać się bezdusznym najemcą. Chce mi płacić za każde dzień dobry to będzie pacić. A konia, na którym trenuje od dawna i tak planowałam sprzedać, wstrzymywałam się tylko ze względu na nią...
Głupia jestem co?
Przeraża mnie tylko fakt, ze robi się wokół mnie przerażająco pusto.
Czy to moja wina?

Brak komentarzy: