wtorek, 29 lipca 2008

Polnocna Irlandia i postrzal...

Takie oto kamyczki mozna znalezc w Giant's Causeway w Irlandii Polnocnej, ktoraz to jest pod panowaniem Angoli i jej wysokosci... Spedzilismy z Lawrenc'em cala niedziele "na wyjezdzie" co bardzo mi sie podobalo!!! Co do kamyczkow to sa one slawne w calej Irlandii i nie tylko. Pogode mielismy wspaniala i wlasnie zaczela mi zlazic skora z plecow, ramion i nochala!

A do tego wszystkiego mi cos znow walnego w szyji i jestem sztywna!!!

poniedziałek, 28 lipca 2008

Bo tutaj można ociapieć!!!


I ciapy ci wyrastają i tu i tam a nawet koński ryj jak widać na zdjęciu.
Najpierw zdjęcie Lawrenca- stwierdzam po jego oględzinach, że wcale się nie zmieniłaś, może trochę wydoroślałaś ale się nie starzejesz, cholera- dobry klimat czy co? A co do meczyku to łączę się z tobą w boleściach alkoholowych- koledzy i meczyk to to co i ja kocham najbardziej. A jeszcze żeby się dureń napił i spać poszedł jak człowiek...mowy nie ma, trzeba krwi napsuć i kibel obrzygać i wtedy dopiero jest ważne, nieprawdaż?
Tak z tą oszustką i naciągaczką to Mironowy projekt. Miron uważa, że obydwie z mamą a zwłaszcza mama od początku naciągamy Robciusia i teściów (prędzej by z kamienia wodę wycisnął niż z nich cokolwiek). W związku z powyższym zabieram się z Borsuk z całym majdanem i nie chcę ich więcej oglądać. Przenoszę konie do Rusi- tam gdzie prowadzę działalność, mam tam bliżej i nie muszę jeździć na każde pierdnięcie zakompleksionego starego capa.
W dodatku jak to zwykle bywa odkąd wzięłam sprawy w swoje ręce i przestałam od innych zależeć straciłam 90% przyjaciół i znów jestem samotna jak na początku. Najlepsza koleżanka wbiła mi nóż w plecy, chciałam jej pomóc i wciągnęłam ją do interesu jako cichego wspólnika a ona odebrała mi połowę klientów i rządzi jak na swoim. Teraz czeka mnie mnóstwo nieprzyjemnych rozmów i tak to przez kasiorę wszystko szlag trafia.

sobota, 26 lipca 2008

Mam dosc...

Jest w morde druga, a ja zamiast pochrapywac sobie rozkosznie w lozeczku z nosem wtulonym w szyje MMZ siedze jeszcze w robocie!!! Od poniedzialku trenuje nowa... He, he, he... Irlandka... Daje jej 2 tygodnie...

czwartek, 24 lipca 2008

Na poprawe nastrojow!!!


Jak pierwszy raz zobaczylam to zdjecie to sie poryczalam ze smiechu!!!
Rozkoszny nochal... Tylko buzi dac!!!

poniedziałek, 21 lipca 2008

Pomykam...


Lawrence byl w miescie z aparatem i nawet nie wiedzialam kiedy mnie wypatrzyl (nie trudno bom wielka) i sobie pstryknal... Szkoda tylko, ze sie czyjs zadek wmontowal w kadr ;)
Generalnie po weekendzie bez zmian... Ja sie relaksowalam z ksiazka na festiwalu rozanym, a MMZ sie wybral na mecz z kumplami i nie trzeba dodawac, ze sie stabil w pieknym stylu... Szaczerze powiedziawszy mam juz dosc jeso picia i czeka go w thm tygodniu powazna rozmowa... Albo cos z tym zrobi albo sie rozwodze.
Co do ksiazek to ostatnio cos je polykam, a nie czytam! Wlasnie jestem pod koniec drugiego tomu o dziewczeciu, ktore zylo w slumsach, a w czasie jakiejs manifestacji okazalo sie, ze ma w sobie wielkie poklady magii i Magowie biora ja pod skrzydelka, zeby sie wyszkolila. Nie musze dodawac, ze wszyscy magowie pochodza z wyzszych sfer wiec dziewoja jest gnojona jak zloto, a do tego odkrywa, ze Wielki Mag (przywodca calej bandy) praktykuje czarna magie, czego nie powinien robic w zadnym przypadku! W kazdym razie ksiazka jest spoko (lubie takie), fajnie napisana (nawet nie musze siegac do slownika) i sobie ja wchlaniam...
O co chodzi z "oszustka i naciagaczka", ktora Twoja Mama jest Dusti moj luby? Wnioskuje, ze Miron sieje znow jakas dzika propagande... Ktos na prawde powinien mu porzadnie wlac... A moze on ma jakas paranoje w polaczeniu z mania przesladowcza i powinien sie leczyc??? Boze, Boze, a dopiero "Ode do Mirona" pisalam... Co do Tesciow to wiadomo od dawna... Tylko co oni wszyscy maja do Twojej Mamy??????????

Kanał


No to tak:
1. Przyjechała mamusia. na razie jest miło i rodzinnie aczkolwiek zamiast zajmować się tym czym mamusie powinny, moja włóczy się za mną do stajni i "pomaga" mi w prowadzeniu zajęć przez co JA czuję się jak piąte koło u wozu.
2.Mąż i teść wypili po browarze a potem jeszcze flaszkę wina na pół po czym teść pozwolił by syn jego wracał do domu samochodem bez badań technicznych. Wściekłam się i co nie co powiedziałam.
3.Teść śmiertelnie się na mnie obraził ale oczywiście zamiast skonfrontować się ze mną wylał jad na mojego męża a mąż na mnie. Efekt- Niemcy u bram.
4.Teściowa w dalszym ciągu jest przekonana, że ROBCIUŚ wypił tylko szklaneczkę- wrzeszczy i poszczy aż las się trzęsie bijąc się w pierś obfitą.
5. Teść i teściowa pod wpływem dziwnych opowieści szwagra przestali lubić mnie i moją mamę czego efektem jest to, że jak z mamą przyjeżdżamy to teść i teściowa nosy mają na kwintę a mojej mamy od trzech tygodni nawet do domu nie wpuścili (bo mama oszustką i naciągaczką jest).
6. Szwagierka z mężem przestali się do mnie odzywać pod wpływem morskich opowieści szwagra a także tego, że moja mamusia (oszustka i naciągaczka) zle odniosła się do ich rozwydrzonego bachora.
7. Szwagier co dziwne rozmawia ze mną, nie rozmawia zaś z mamusią (jak wyżej) i nawet dzień dobry nie mówi.
8. Ja nie rozmawiam z nikim.

czwartek, 17 lipca 2008

Czwartkowy dolek...

No to mamy czwartek, Berni (siostra MMZ) nie przyjezdza, a sam MMZ mnie dzis doprowadzil do szalu. Acha... Zapomniala bym, ze mi sie jeszcze po chorobsku zimno (moze powinnam napisac zimnisko biorac pod uwage rozmiary!!!) wysypalo pod noskiem, wiec cala polowa twarzy mnie boli... Co do Berni to nawet jestem rozczarowana, choc sie z drugiej strony obawialam "demona". Dzis dowiedzialm sie, ze wszystko co zle to wina kobiet (czytaj: mnie), a tak na dobra sprawe to cala cywilizacja powinna sie cofnac do czasow niewolnictwa (czytaj: niewolnictwa kobiet). Nie skomentuje... Czasami MMZ "blyska" inteligencja...

Ostatnie dwie noce w robocie byly pozne i wyglada na to, ze dzis tez posiadze do 2-ej... Katastrofa... Lawrenc (moj maly w pracy pomocnik) zaszyl sie na pietrze i chrapie. Mam go obudzic o 11-ej...

W niedziele mam zamiar (z MMZ, czy bez) pojsc sobie do kina obejrzec Kung-Fu Pande! Ostatnio sie tych kung-fu filmow namnozylo... W ostatnia niedziele widzielismy "The Forbidden Kingdom" (nie wiem jaki jest tytul po polsku) z Jet'em Lee i Jackiem Chanem! Poczatek filmu mnie ze tak to ujme zahipnotyzowal, a jak juz sie odhipnotyzowalam to jakos tak mnie juz nie wciagnal... Choc mozna sie bylo posmiac!!! Zobaczymy co Panda pokaze!

A jak sie uda to w sierpniu strzelimy sie z MMZ na dlugi weekend w plener pod namiot! Dobrze by bylo bo mi sie juz tak serdecznie nie chce w tej robocie siedziec!!!

A teraz koncze bo bede sie szkolic w wysylaniu zdjec z komorki na bloga!!!
Dzięki kochana Żyrafo za słowa uznania na moim blogu. Blog ten stał się ostatnio blogiem publicznym bo podlinkowałam go na mojej stronie www.lasaria.pl. Więc może się zdarzyć, że również u Ciebie zjawią się niespodziewani goście...

poniedziałek, 14 lipca 2008

Jak ten osiolek...

Witam wszystkich wszem i wobec!

Nie bylo mnie chwile z tegoz powodu, zem chorowala... Oczywiscie wszyscy w pracy ciezko zdziwieni i rozczarowani, ze JA sie rozchorowalam... Jak ja w ogole smialam??? Szykuje powoli CV i tylko sie modle, zeby wytrzymac te dwa i pol miesiaca w tym miejscu. Przynajmniej odkrylam, ze maja jakichs kandydatow przekopujac biurko grubej w poszukiwaniu zwrotow z F11. Jakies CV, jakies raporty z przeprowadzonych rozmow... Mam juz dosc...

W Piatek wpadnie na kilka dni siostra MMZ Bernadetta zwana potocznie Berni, ktoraz to wraz ze swoja magiczna osoba (jest Berni wiedzma - stawia tarota i nawet robi seanse z duchami!) przywiezie swe 6-cio letnie potomstwo!!! Potomstwo ma na imie Paul i jak dla mnie ma o wiele za wiele energii!!! Moze sie skuma z towarzystwem z bloku obok i beda na polu caly dzien pilke kopac doprowadzajac wszystkie babcie do szalu!!!

Biore sie za robote... Sciskam!!!

czwartek, 3 lipca 2008

MMZ



A otoz jest MMZ z naszym kolega przesympatycznym (i do tego dzentelmenem) Jackiem.

Czesc pozostala Rico Band proszona o komentarze!!!

Na czesc Froda...

Na czesc Froda podaje przepis na jedna taka potrawke irlandzka zwana "Plackiem wypasaczy owieczek" (w oryginale Sheppard's Pie)...

Skladniki:

3 duze marchewki,
2 duze cebule,
600 g wolowiny mielonej (powinna byc jagniecina lub baranina - w kazdym razie cus z owcy),
2 lyzki keczupu,
1 litr bulionu z wolowinki (jedna kostka Knorra na litra mi wystarcza)
zielony groszek w dowolnej ilosci (mrozony lub swiezy),
tymianek,
sol, pieprz, maggi do smaku.

Sposob robienia:

Marcheweczki obrac (Dusti! Tak mi sie teraz przypomnialo, zes Ty karotki do zawalenia mial!!!) i pociachac na drobne polkrazki. Cebula w kosteczke. Marchewka z cebula na rozgrzany olej i smazymy sobie do zeszklenia (cebuli oczywiscie!). Do tego wsadzamy jeszcze tymianek.

Jak jest gotowe to zarzucamy na to miesko mielone i je ladnie brazowimy.

Jak jest zbrazowione ladnie wlewamy ten litr bulionu i dodajemy cala reszte z wyjatkiem groszku!!! Jak juz nam ten bulionik odparuje mniej wiecej wsadzamy groszek i sobie niech bulka (bulgocze) do jego zmiekczenia (groszku).

Przed zaczeciem tego calego wsadu gotujemy sobie ziemniaczki (srednia obiadowa ilosc) i ladnie je ubijamy.

Miesko z dodatkami wsadzamy sobie do naczynia zaroodpornego lub innego czegos (najlepiej kamionkowego) odpowiedniego do piekarnika i wierzch pokrywamy ubitymi ziemniaczkami na cacy.

Do piekarnika (na 180-200 pod koniec stopni) az nam sie ladnie ta "pokrywa" ziemniaczkowa zbrazowi i GOTOWE!!!

Zycze wszystkim smacznego!!!

środa, 2 lipca 2008

Ha, ha, ha!!!

Poryczalam sie ze smiechu!!! Maz Twoj Dusti ma dobre teksty... Wychodzi na to, ze wszystko nalezy sprawdzac ORGANOLEPTYCZNIE!!!


Niech nam Frodo zyje!!!
Kto czyta niech pije!!!
Niech nam Frodo popierduje
i jajkami zafaluje!!!

Wpadka Dustiego


Przy bliższych oględzinach okazało się niestety, że Figa to jednak Frodo.
Nie musimy się znać na wszystkim tym bardziej że mój mądry mąż wołał do mnie przez całe pastwisko: Jak nie wiszą jajka to klacz!
A w tym wieku to jeszcze nic nie wisi. A teraz wszyscy mądrzy i każdy mówi "wiedziałem" a nikt nie wiedział i mi nie powiedział. A Frodo żre i śpi i generalnie koło ptaka mu to lata.

wtorek, 1 lipca 2008

Biurowe popierdywanie...

Korzystajac z okazji, ze sama jestem w biurze popierduje sobie beztrosko i jest mi z tym dobrze!!! Jutro Lawrence bedzie mi asystowal wiec nie bede sobie mogla pozwolic za bardzo (tajniaki wchodza w gre lecz bezwonne) zafalowac zwieraczami.


UWAGA! UWAGA! UWAGA!
DUSTI ZOSTALA MAMA!!!
ZAINTERESOWANYCH ZAPRASZAMY NA http://mojahipoterapia.blogspot.com/
Cala jestem szczesliwa!!! Gratulacje Dusti!!!
Oddana Ci Zyrafa!!!