poniedziałek, 14 lipca 2008

Jak ten osiolek...

Witam wszystkich wszem i wobec!

Nie bylo mnie chwile z tegoz powodu, zem chorowala... Oczywiscie wszyscy w pracy ciezko zdziwieni i rozczarowani, ze JA sie rozchorowalam... Jak ja w ogole smialam??? Szykuje powoli CV i tylko sie modle, zeby wytrzymac te dwa i pol miesiaca w tym miejscu. Przynajmniej odkrylam, ze maja jakichs kandydatow przekopujac biurko grubej w poszukiwaniu zwrotow z F11. Jakies CV, jakies raporty z przeprowadzonych rozmow... Mam juz dosc...

W Piatek wpadnie na kilka dni siostra MMZ Bernadetta zwana potocznie Berni, ktoraz to wraz ze swoja magiczna osoba (jest Berni wiedzma - stawia tarota i nawet robi seanse z duchami!) przywiezie swe 6-cio letnie potomstwo!!! Potomstwo ma na imie Paul i jak dla mnie ma o wiele za wiele energii!!! Moze sie skuma z towarzystwem z bloku obok i beda na polu caly dzien pilke kopac doprowadzajac wszystkie babcie do szalu!!!

Biore sie za robote... Sciskam!!!

Brak komentarzy: