Jeszcze raz Dusti moj luby wszystkiego czego sobie tylko zyczysz!!!
Caly tydzien mialam "latane"! Zrobilam plan wizyty OPVP (Official Parents Visit Plan) juz jakies 2-3 tygodnie przed wizyta i czekalam... Plan byl napiety no bo co... Niech Hipki ogladaja ile sie tylko da!!! W kazdym razie wstawalismy o 10-ej (rodzice juz od 6-ej rano smigali na spacerki na plaze lub do parku, a o 10-ej wracali - podziwiam!!!) i po sniadanku udawalismy sie w rozne dziwne zakatki Dublina i okolic. Szkoda tylko, ze nie mam jak tych zdjec pokazac wszystkim na forum! W kazdym razie po dniach wypelnionych lazeniem i ogladaniem wracalismy do chalupki kolo 7-ej wieczorkiem, cos do jedzonka i imprezka... Miodzio bylo... Szczerze powiedziawszy to tak kolo czwartku zaczelismy powoli sobie folgowac bo sie nie dalo... Imprezki do poznego wieczora, poranne wstawanie i wedrowanie calodzienne to nie calkiem udane polaczenie. W kazdym razie przegonilam Hipkow i siebie przy okazji zdrowo! I na dobre mi to wyszlo bo moj kregolek sie regeneruje (a moze powinnam napisac przestawia?) pieknie! Pan doktor jest szczesliwy i ja tez! A chyba najbardziej jest szczesliwa moja mamunia, ktorej jeden powod do martwienia sie odpadl...
Jak juz mowa o mamuniach to przy okazji pogadalam sobie z Hipcia moja mamunia kochana tak od serca i od watroby i tak jakby mi sie lzej zrobilo. A pozniej pogadalam sobie z MMZ tez i juz calkiem dobrze jest. Obiecalam sobie, ze bede Mu mowic (a nawet krzyczec jesli zajdzie potrzeba) jesli cos mnie bedzie gryzlo! Koniec duszenia w sobie!!! Bo albo kogos zabije albo tez sama zejde smiertelnie na zawal!!!
Tyle rzeczy mialam napisac i tyle mi sie w lepetynie klebilo, a tu bleee....
Abysmy wszyscy zdrowi byli...
p.s. - Co do Lulliego to ten ma brak internetu i w zwiazku z powyzszym sie nie odzywa! Wszystko u naszego Lulliego w porzadku! No moze z wyjatkiem tego, ze sie nam Lulli przemecza!!! Lulli!!! Nie przemeczaj sie!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz