Dusti moj luby!
Oj tesknie ja tesknie do czasow naszej beztroskiej mlodosci i choc pamiec moja szwankuje od czasu do czasu (nadal pamietam jednak, ze nikt nie potrafi scinac wlosow tak rowniutko jak Ty o Dusti Wspanialy) to jednak wiele niezapomnianych chwil mi sie blaka pod kopulka... Apropo blakania - tak jak, gdy w rozkoszny Dzien Trupka blakalysmy sie po cmentarzu, a nad nami puszczal baka S.P. Plonka...
Lub gdy pogonilam Lopucha za "rudere" - jak on wogole smial okreslic moje przyszle dziedzictwo w ten sposob???
Lub cale zamieszanie z "Malym", ktory to zlamal Dustiego serce naturalne, a serce srebrne oddal nastepnej wybrance swego czarnego organu, ktorego sercem nazwac nie podobna!
Lub nasz wspanialy, drumbowy styl, w ktorym Dusti (jak zwykle) prezentowal sie najlepiej!
Lub nasza wyprawe do Wetliny!
Lub gdy udawalysmy lesbijki na dyskotece w szkole muzycznej Lulliego siejac (jak zwykle) zgorszenie!
Boze, alez to byly piekne czasy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz