wtorek, 13 stycznia 2009

Epitafia...

Epitafia moi mili,
zebyscie sie nie zdziwili,
to nie bulka z maslem przecie!
Zaraz wszyscy sie dowiecie...


Z Epitafiem problem rzadki...
Musi plynac jezyk gladki,
co po bialym, slodkim winie,
u Dustiego na melinie,
w swym bogactwie i gibkosci,
ku uciesze i radosci,
tych, o ktorych juz odeszli
snuje piekne opowiesci!


Trzy warunki... Trzy wymogi...
Zakrzykniecie: "Boze Drogi!
Skad te wszystkie wymagania?"
TRZY powiadam przykazania!!!


Jeden: Dusti moj kochany!
Dusti moj zapracowany!
Dusti dzielny moj szalenie!
(i Dustiego przyrodzenie)...
I Dustiego rozum wielki,
no i pod poduszka zelki,
lub cukierki te pudrowe
zolte, biale i rozowe!


Numer dwa - okolicznosci.
Byle zaznac tej radosci,
walnac setke dla kurazu
i sie znalezc na... Cmentarzu!
Cmentarz miejscem jest spoczynku
i choc lepiej siedziec w szynku,
spiewac country, piwo pic,
Cmentarz! Cmentarz musi byc!


Trzy - to groby i natchnienie...
(i Dustiego przyrodzenie!)
by z sukcesem strofy tworzyc,
by umyslu plody mnozyc,
pogrzebanym oddac czesc,
by sie o Nich niosla wiesc!


I to wszystko... Trzy wymogi...


Gdzies, ach gdzies jest Dusti drogi!
Gdzie Twoj rozum? Gdzie cukierki?
Gdzie nasz cmentarz jakze wielki?


Epitafia sa bez Ciebie,
puste jak ta koryto w chlewie...

1 komentarz:

Sowia Stópka pisze...

Poszczałam się i zaraz się posram