piątek, 11 lutego 2011

Wiesz co, ja nie mam skypa bo ostatnio jak go ściągnęłam to rozpier...mi cały system w komputerze. Teraz mam co prawda mocny antywirus ale jakoś nie mam potrzeby ściągania skypa tym bardziej, że tak na prawdę w domu to ja tylko śpię a na ogół jestem albo w robocie albo w stajni. Kiedy wracam natomiast z wieczora i wraca mój mąż, który nie widział mnie cały boży dzionek, w zlewie czekają gary, w piwnicy piec a w brzuchu głód to ja mam tak wszystkiego dosyć, że możesz sobie wyobrazić. Ledwie starcza mi samozaparcia, żeby skrobnąć coś komuś na maila a i to ograniczam się do tych, których lubię a i to nie zawsze.
No ale jak już pójdę na zwolnienie z powodu ciąży i zaliczę się do grona tych osób, które po całych dniach robią nic (czy to w ogóle możliwe?) to pewnie tego skypa ściągnę.
Tak więc wszystko możliwe.
Hope, jak to mówią.
A ja kocham ten film o kocie- nic się w nim nie dzieje ale ja pękam ze śmiechu.
http://www.youtube.com/watch?v=2lA7zX8uvTU&feature=related

Brak komentarzy: