czwartek, 4 czerwca 2009

Nie ma to jak penis w torcie!

I w ogóle jakikolwiek, co nie! Ja tu jak zwykle zaczynam od świntuszenia ale tak już mam. Kariery świetlanej w DPSie życzę z całej duszy. Ja ten rozdział mam już za sobą i pomimo tego, że nigdy nie wróciłabym tam na etat to jednak były niewątpliwie najweselsze trzy lata mojego życia na Mazurach. Do tej pory przyjeżdżam do mojego Domu Opieki żeby prowadzić tam terapię, teraz już jako firma, a chłopaki stamtąd przyjeżdżają pomagać mi w gospodarstwie, przyjaźń kwitnie już piąty roczek. Fajnie jest w DPSie. Ale powiedz co ty tam konkretnie będziesz robic?

Przyjeżdżaj przyjeżdżaj a dawaj znać jak będziesz bo i mnie tyłek swędzi, żeby gdzieś się wyrwać i zrzucić na chwilę to stutonowe chomąto, które mam na garbie więc może akurat się zgramy i udyndolimy setnie wspominając Zombiego.

Moje życie rodzinne wygląda jak w tej piosence Osieckiej "Erzatz, cholera nie życie" czyli pieprzona namiastka. Męża mam a jakby nikogo nie było bo po pracy istnieje tylko mecz, playstation, ewentualnie internet a na wszystkie pytania odpowiedź jest jedna i zatrważająca "nie wiem". Nic więc dziwnego, że jeśli dodać do tego samotny żagiel, którym jest moja ospale rozwijająca się firma to zaczynam świrować, gadać do siebie i chorować na zwykłą ludzka samotność.
Pisz częściej!
A tutaj pod wpływem chwili wrzucam ci piosenkę, która pojawia się też chyba gdzieś na moim blogu a która mnie dziś wyraźnie i uparcie prześladuje.
Sam blog natomiast jest w morderczej przebudowie, tekst oddany na pastwę surowych krytyków przechodzi liczne metamorfozy- literatura to jednak ciężki kawałek chleba.

Wrzuta.pl - Janusz Grzywacz - Młynek Kawowy

Brak komentarzy: