Przyjeżdżaj przyjeżdżaj a dawaj znać jak będziesz bo i mnie tyłek swędzi, żeby gdzieś się wyrwać i zrzucić na chwilę to stutonowe chomąto, które mam na garbie więc może akurat się zgramy i udyndolimy setnie wspominając Zombiego.
Moje życie rodzinne wygląda jak w tej piosence Osieckiej "Erzatz, cholera nie życie" czyli pieprzona namiastka. Męża mam a jakby nikogo nie było bo po pracy istnieje tylko mecz, playstation, ewentualnie internet a na wszystkie pytania odpowiedź jest jedna i zatrważająca "nie wiem". Nic więc dziwnego, że jeśli dodać do tego samotny żagiel, którym jest moja ospale rozwijająca się firma to zaczynam świrować, gadać do siebie i chorować na zwykłą ludzka samotność.
Pisz częściej!
A tutaj pod wpływem chwili wrzucam ci piosenkę, która pojawia się też chyba gdzieś na moim blogu a która mnie dziś wyraźnie i uparcie prześladuje.
Sam blog natomiast jest w morderczej przebudowie, tekst oddany na pastwę surowych krytyków przechodzi liczne metamorfozy- literatura to jednak ciężki kawałek chleba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz