...śpiesze pocieszyć- przerabiałam to wszystko dokładnie w ten sam sposób. Kupy, pieluchy, pościgi, wokal i upierdliwość, która po ośmiu godzinach przez 5 dni w tygodniu sprawiała że miałam ochotę zjeść własne łoniacze. Do tego dochodziły jeszcze ataki szału i wielokrotne próby gwałtu (przyzwyczaj się do tej myśli) jak również turnusy dwutygodniowe w ośrodkach wczasowych podczas których kupa (zmiana diety), ataki szału (zmiana otoczenia), mozliwość zarażenia się świerzbem, zółtaczką i hifem (brak rękawic) odrobinę wzrastała. Nigdy nie zapomnę jak na deptaku w Krynicy Morskiej niejaki Antoś lat 85 narżnąl w pieluchę, obsrał gacie, wózek, na kórym był wieziony i wszytsko w okolicy. Na domiar złego podczas powrotu pod górkę do ośrodka wczasowego Jantar (kto kurwa buduje ośrodki dla niepełnosprawnych na jebanym wichrowym wzgórzu) poszła dentka w wózku i wraz z kolegą musięliśmy usrańca nieść- puentę dopowiedz sobie sama!
Tak, że nie łam się. Robota jest okej a jak nikt nie patrzy to lej, szczyp i bluzgaj (byle po naszemu) od razu ci ulży:-)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz