sobota, 1 marca 2008
Klątwy- flagi w dłoń
Odpowiadam na pytanie mojej drogiej Żyrafy odnośnie Krzysiulkowych klątw. Nie nadają się one do zacytowania na blogu ale mogę je przesłać na prywatnego maila. Otóż Krzysio ma to do siebie, że jak coś go wkurzy/ucieszy/zaskoczy, wówczas sadzi niepomiernie k-wami czyniąc to tak donośnie, że jakby nie sposób nie zauważyć. Słynny jest z tego, że często czyni to np. w hipermarkecie na widok kiszonych ogórków, w przychodni podczas pobierania krwi lub co chyba jest najdogodniejsze, w stajni, kiedy spózniam się na obrządek. Wykonuje przy tym specyficzne przysiady, łapie się za ucho( nie dziwię się swoją drogą) i wymachuje rękami. Ma też Krzysio taki zwyczaj, ze uwielbia opowiadać różne historie, a że niewiele w życiu przeczytał uczonych ksiąg, najczęściej są to historie z toalety. Tu odsyłam cię do Twojego posta co ma tytuł na H. Krzysia po prostu nie można w tłumie pominąć, bo Krzysio to osobowość. Dlatego pewnie tak dobrze nam się razem pracowało.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Jezu!!! To miał być na moim blogu! cholera znów coś pokręciłam i teraz sama siebie komentuję.
Prześlij komentarz