Lulli! Witam Cie goraco na forum naszego blogersa!!!
No to juz jestesmy we trzy i jest pieknie!!!
No to juz jestesmy we trzy i jest pieknie!!!
Nigde nie zgadniecie jaki film ogladalam w sobotnia noc!!! Tak, tak! Wlasnie Jasona X!!! O radosci!!! Najpierw sie poryczalam ze smiechu, a pozniej juz siedzialam ostro ogladajac... ;) Ale kaszana he, he... Choc i tak wymieka (Jason X wymieka) przy Flash Gordon!
Filmek z 1980 roku (Dusti! Mialysmy po 2 lata w morde! A Lulli to dopiero sie rodzil!!!
Mozecie sobie wyobrazic czytacze drodzy scenerie oraz efekty specjalne! No i do tego wszystkiego muzyka Queen-u do tego... Miodzio... Generalnie Flash Gordon - amerykancki czlonek druzyny rugby lata przez caly film ubrany w obcisle ciuszki z obowazkowa blyskawica na klacie i ratuje ziemie przed zniszczeniem! A zniszczyc ja chce Ming - bardzo zly czarownik, imperator i generalnie bezwzgledny czarny charakter posiadajacy magiczny pierscien obezwladniajacy twa wole pod jego zyczenia (troche byl lubiezny z jedna laska he, he...) oraz corke Aure, w ktorej kochali sie wszyscy faceci dookola taka byla ona piekna...
Scena "smierci" Flasha Gordona byla po prostu swietna... Wzielam w cudzyslow, bo oczywiscie glowny bohater nie moze umrzec w pierwszej polgodzinie filmu!!! W kazdym razie Flash ze swoim muskularnym cialkiem tu i owdzie owlosionym, wbity w lateksowe gatki (a wrrrrr.....) wchodzi do szklanej komory, gdzie zostaje przysrubowany do krzesla i zagazowany zoltym dymkiem... Scena koncowa to drgajaca spazmatycznie dlon Flasha zaciskajaca sie na oparciu krzesla, by w koncu bezwladnie opasc na nie i zostac przyslonieta przez wyzej wspomniany zolty dymek...
No ale nic sie nie martwcie czytacze co oczywiscie Aura - corka czarnego charakteru Minga juz sie zdazyla w nim (Flashu) zakochac wiec go ozywia zastrzykiem zycia i wywozi ukradkiem na inna planete... No i teraz to juz Flash sobie walczy z tym Mingiem... A jeszcze przedtem jednoczy w walce przeciw oprawcy dwa narody! No...
Polecam szczerze, bo dawno nie ogladalam czegos tak ... nawet nie wiem jak to okreslic! Ale fajne bylo! Jak mi sie uda to nabede droga kupna film ten na DVD i zrobimy sobie drogie panie nasiadowe z jakims dobrym winkiem i bedziemy sie oddawac nastrojowi... ;)
Bylam w ZOO!!! I widzialam nawet tego malego slonia, a raczej sloniczke o imieniu Asha. Mam jakies dziwne podejrzenia, ze to nasza Asia w zapisie dla anglojezycznych! Byl konkurs na imie dla sloniczki w gazetach ale jakos nie interesowalam sie tym do konca. Tak szczerze powiem, ze mam mieszane uczucia strasznie odnosnie tego ZOO. Wszytkie te zwierzaki wygladaly na strasznie smutne! Zwlaszcza pantera sniezna, tygrysy i wilk. Na widok wilka mi sie po prostu serducho straszliwie scisnelo! Fakt, ze wygladal sobie imponujaco ale zarazem kruchutko (stary byl z morda siwa)... I ten zalosnie zrezygnowany wzrok... Nie lubie ZOO!!! Wszystkie zwiarzaki powinny zyc sobie w naturalnym srodowisku i miec spokoj!!!
Chwilowo koncze bo sie rozczulilam nad tym wilkiem i trzeba by sie brac za jakas robote!!!
1 komentarz:
Całe szczęście,Żyrafo, że nie wzięłaś udziału w wybieraniu imienia dla słoniątka. wtedy z pewnością biedna Asha nazywałaby się Piorunująca Wagina lub po prostu...albo nie.
Prześlij komentarz