środa, 12 marca 2008

No to jestem znow...


Witam wszystkich wszem i wobec!!!

Dusti! Skad wiedzialas? Tak, tak... Wybaczcie mi czytacze ale zostalam odwiedzona, zeby nie powiedziec "napastowana" przez moja kumpele depreche... Zdarza mi sie od czasu do czasu. Ale jestem znow "na fali", a raczej na blogowisku i bede rzucala ziarna slow moich dookola by w duszach Waszych czytacze drodzy kielkowaly radoscia!!!

Na czym stanelam? Ze mam tika? No tak... Tik mi juz przeszedl, choc chcialam zaznaczyc, ze w punkcie szczytowym tikowania lataly mi obie powieki co bylo denerwujace zwlaszcza, gdy chcialam popatrzec MMZ gleboko w oczy w celach rozbudzenia w Nim huci, a tu mi lata... Kazdy by sie na moim miejscu zdenerwowal!!! Przy okazji szukania w wikipedii odnosnie tikow (znalazlam tiki ale nie takie jakie chcialam) znalazlam sliczna nazwe "Ciała suteczkowate"! Tak dla zainteresowanych sa to półkoliste wyniosłości na obszarze podwzgorza (mozg).

Co do bazylii, ktora Lulli tak ladnie wyluszczyl z calego mojego chaosu slownego to po postraszeniu jej delikatnie zgadnijcie co... Rosnie cholera! I tymianek tez! Tymiankow mam 6 albo 7-em, a bazylek jak na razie 4! Takie male, zielone, a cieszy...

Znow mam dzikie sny... Mam wrazenie, ze to wszystko przez te wiatry! Od soboty wieje tak, ze chce leb urwac! Nawet zapowiadali zagrozenie powodziowe i na calej dlugosci linii brzegowej dzielni dzwigowi porobili zapory z tonowych workow z piaskiem. Powodzi jako takiej nie bylo tyle, ze co noc fale wywalaja na brzeg pelno galezi i innego syfu... No i to wietrzysko... Osobiscie mimo tego, ze juz dobilam do 70-tki nie mam odwagi wyjsc z domu bez kilku ksiazek rozmiarow encyklopedii w plecaku! A zeby bylo jeszcze ciekawiej to w przeciagu 10 minut pogoda potrafi sie zmienic od sloneczka slicznego do ulewy totalnej jakies 5 razy. Sny mam dzikie ale za to zasypiam w tempie expresowym czego nie moge powiedziec o MMZ, ktoryz to beszczelnie mnie obudzil dzis w nocy bo mu wiatr przeszkadzal zasnac i zazyczyl sobie zatyczki do uszkow... Nie skomentuje... Powiem tylko, ze zatyczki dostal.

Juz sie nie moge doczekac jak przestanie wiac tak potwornie! Czy Wy sobie wyobrazacie czytacze jakie skarby morze moze wyrzucic na brzeg przy takich falach? Miodzio... Te wszystkie muszelki, krabie pancerze, kamienie!!! Ach, ach, ach!!!



Zaczynam sie woli szykowac na przyjazd Hipkow! Na pewno musimy z MMZ nabyc droga kupna materac dwuosobowy, gdyz po umieszczeniu Hipolitow w naszej sypialni zostaje nam do dyspozycji albo podloga, albo cos na ksztalt sofy ze szkieletem oraz drutami i sprezynami "nieco" nadwyrezonymi naszymi z MMZ wybrykami he, he... (zarumienilam sie...) W kazdym razie by nasze kregoslupki nie molestowaly nas za bardzo trzeba zakupic cos posredniego. I padlo na materacyk.

Juz powoli zaczynam myslec gdzie by ich tu zabrac, zeby w domu nie siedzieli! Wzielam sobie pare dni urlopu i bede szalala po Dublinie z Hipolitami!!! Ach radosci!

W Poniedzialek sw.Patryka - patrona Irlandii, wiec wolne mamy oficjalnie i wybieramy sie ogladac parady i cale to swietowanie! Jak by na to nie patrzec trzy lata mi stuknal jak tu jestem! Zaczelam swoja przygode z Irlandia 17.03.05. Trzy lata...

Brak komentarzy: